Nowy Jork - Vancouver - część 1
Kinga Wyświetlono: 1221 razy 2003-11-22 15:45:13![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.78 (96 głosów) |
Magia naszego podróżowania zaczyna działać. Magia nieplanowania, nie martwienia się na zapas, magia poddania się temu co się wydarza, po prostu.
Ale po kolei...
...wybrane fragmenty...
30 wrzesień 1998
Life is a journey - enjoy it
- napisała mi Edyta w pożegnalnej kartce, którą dała mi na peronie.
Pociag do Warszawy.
Życie jest podróżą. Podróż...
Aby tylko wyruszyć. Choć nie zawsze można tak po prostu. Papiery, dokumenty, wizy. Jutro - ambasada amerykańska. Wiem, że wszystko bedzie dobrze. Chopin dostanie wizę. Bo tak być musi. Przecież wyjeżdżamy. I tak nam wywróżyła Grażynka (moja guru od Tarota). I pobłogosławił Tenga Rinpoche.
1 październik 1998
Mamy wizę! Nie mogęło być inaczej.
7 październik 1998
Mamo, patrz jaki mały samolocik. Ooo, a tam jego tata - dziecko do mamy w autobusie wiozącym nas do samolotu. Lecimy! Malutki samolocik Finnair'u. Pół godziny opóźienia. Wejscie schodkami, jak na starych filmach, a nie rękawem. Pyszne, wegańskie śniadanko. Nie minęła jeszcze godzina, a już jesteomy nad Łotwą. Za chwile Estonia, Zatoka Fińska i Helsinki - tam o 1415 przesiadka i do Nowego Jorku. Za Warszawą takie niesamowite białe chmury poukładane równymi rządkami, jakby ktoś zaorał śnieżne pole. Popstrykałam sobie z okienka. Jako bagaż podręczny mam tylko moją torbę fotograficzną ze sprzętem i ten zeszyt z mapą świata na okładce jako mój dziennik podróży. Wszystko tak szybko sie dzieje. Przeszły chmury, widać własnie jak kończy się Estonia i za zatoką wyłania już Finlandia. Ogłaszają już właśnie, żeby zapiąć pasy, itd. Czuć w uszach zmianę ciśnienia. Schodzimy niżej. Niesamowite. Niecałe dwie godziny. A mi kiedyś z gdańska do Helsinek zajęło około tygodnia. Lądem.
Drugi samolot. Pod nami Grenlandia! Słońce. Najpierw olbrzymie ośnieżone góry, teraz niekończące sie śnieżne przestrzenie. Wegański obiadek (Chopin zamówił wegetariański), film, kolejny soczek, za oknami mleczne chmury. Przed chwilą rozstąpiły się na moment i ukazała się północna, ośnieżona Kanada. Jeszcze tylko niecałe dwie godziny. Przesunięcie zegarków o sześć godzin i znowu jest za 15 druga. Niedługo wylądujemy i co potem?... Zobaczymy. Na razie przerwano mi pisanie kolejnym posiłkiem. Więc bedziemy martwić sie potem, co ja mówię, dlaczego właściwie mamy sie martwić?!
Chopin zagląda mi przez ramię i mówi, żeby napisać, że...
Niesamowite uczucie. Siedzieć w samolocie i patrzeć jak marzenia się spełniają.
Nowy Jork - Vancouver
8 październik 1998
Magia naszego podróżowania zaczyna działać. Magia nieplanowania, nie martwienia się na zapas, magia poddania się temu co się wydarza, po prostu.
Ale po kolei. Wczoraj - lądowanie. Olbrzymie lotnisko Kennediego. Wszyscy straszyli nas, że z biletem w jedną tylko stronę, prawie bez pieniędzy i z moją kończącą się wkrótce wizą nie mamy szans, aby nas wpuścili do Stanów.
Ale...
| Oceń relację |
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













