• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

W muzeum starych samochodów

Marzena Wyświetlono: 1778 razy 2003-11-22 14:34:18
  Ocena:2.98 (52 głosów)


Hawana to idealne miejsce dla miłośników starych samochodów. Nie potrzeba odwiedzać żadnych muzeów, ani skansenów, wystarczy wyjść na ulicę, która pełna jest pojazdów poruszających się chyba tylko dzięki cudom, jakich dokonują ich właściciele.

Na ulicach największego kubańskiego kurortu dla obcokrajowców, Varadero, jeździły przede wszystkim pojazdy napędzane naturalną końską siłą. Były też taksówki za dolary, jakie można spotkać na całym świecie. Przy wyjeździe z miasteczka miałam okazję zobaczyć też samochody rządowe. W pewnym momencie policjant zatrzymał nasz pojazd i, podobnie jak innym, nakazał zjazd na pobocze. Początkowo myślałam, że chodzi o sprawdzenie dokumentów czy może stanu technicznego samochodu. Ten drugi pomysł uznałam jednak szybko za głupi, bowiem wcześniej na ulicach widziałam różnego rodzaju dziwolągi jeżdżące na czterech, trzech czy dwóch kołach. Po kilku minutach kierowca usłyszał coś w radiu, odwrócił się do nas i poinformował, że ulicą będzie przejeżdżał prezydent. - Rany, będę widziała samego Fidela Castro! - pomyślałam. Niestety, po chwili kierowca wyjaśnił, że to prezydent... Afganistanu. Zaraz pojawiły się wyjące policyjne radiowozy, a za nimi chyba ze dwadzieścia czarnych "mercedesów". Rząd wie, co najlepsze. Oczywiście dla rządu.

Wjeżdżając do Hawany spodziewałam się ogromnych korków. Wystarczyło przypomnieć sobie godziny szczytu w Warszawie czy Krakowie, nie wspominając super zatłoczonego Bangkoku czy Caracas. Tymczasem kierowca bez najmniejszego problemu dowiózł nas na hawańską starówkę. Nie było głośnych klaksonów, zniecierpliwionych kierowców, smrodu spalin, ani kilometrowych korków. Cóż, po odcięciu pomocy dla Kuby przez ZSRR na wyspie zaczął się ogromny kryzys paliwowy. Benzyna jest reglamentowana i, jeśli dobrze zrozumiałam naszego kierowcę, przysługuje jej tyle, by w miesiącu przejechać...150 km. Zrozumiałam wtedy, skąd na drogach tyle bryczek, furmanek i wozów ciągniętych przez konie. Nurtowało mnie tylko pytanie: Ile owsa na miesiąc przysługuje jednemu koniowi?

Pierwsze, co zobaczyłam na starówce, to riksze. Ich "kierowcy" oferują półgodzinną przejażdżkę za 2,5 dolara. Po pertraktacjach Kubańczyk zgodził się poświęcić nam godzinę za 4 dolary. Usiadłyśmy wygodnie i oglądałyśmy starą Hawanę. Przyjrzałam się rowerowi, do którego w prymitywny sposób przymocowane było siedzenie dla dwóch osób. Pojazd ten liczący sobie zapewne dobre parę lat, nie posiadał żadnych przerzutek, rowerzysta musiał więc dobrze się natrudzić, by sprawić przyjemność dwóm "damom". Gdy zobaczyłam, jak jego koszulka nasiąka od potu, poczułam się, jak wyzyskiwacz niewolników. Potem pomyślałam jednak, że dzięki takim "damom" jak my, człowiek ma pieniądze, i to całkiem niezłe, jak na warunki kubańskie, na utrzymanie swojej rodziny i zrobiło mi się trochę lżej na duszy.

Zaraz potem rozpoczął się prawdziwy spektakl starych samochodów. Nie znam się zbytnio na markach, szczególnie tych pochodzących z lat 50.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • malgorzata / 2009-09-24
    gratulacje,pięknie opisałaś ten uroczy i wręcz czarodziejski kraj, moim największym marzeniem jest zobaczyć i zwiedzić Kube
    pozdrawiam
KubaWybierz obszar który Cię interesuje

KubaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju