Vanuatu
Kinga Wyświetlono: 661 razy 2003-11-22 14:25:11![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.76 (59 głosów) |
Po dwunastu dniach krajobrazu składającego się niezmiennie z wody i nieba, dzisiaj - nagłą eksplozja kolorów, kształtów, życia...
...wybrane fragmenty...
13 czerwiec 2001
...O świcie widziany mgliście na horyzoncie zarys wyspy, staje się wyraźny, większy i bliski. Oglądamy wschodzące nad wyspa Efate słońce i powoli żeglujemy do jej brzegu. Mijamy dwie malutkie, porośnięte bujna, soczyście zielona roślinnością wysepki, po czym docieramy do zatoki przy Port Vila, gdzie rzucamy kotwice i czekamy aż przypłyną do nas celnicy załatwić formalności, bez których nie możemy oficjalnie wkroczyć do kraju. Przypływa wkrótce trzech mężczyzn prosta blaszana łódką z motorem. Nasz pierwszy kontakt z mieszkańcami Vanuatu. Afrykańskie rysy, ale bardziej brązowy niż czarny odcień skory. Wyluzowani, przyjaźni, miedzy sobą mówią w Bislama, do nas po angielsku. Rozmawiamy z jednym gościem, podczas gdy Mike z drugim wypełnia cala masę papierów. W końcu możemy płynąć dalej. Przyczepiamy jacht do specjalnej boi pomiędzy główną wyspa a mniejsza wysepka naprzeciwko. W okol sporo innych jachtów, kilka trimaranow. Po chwili patrzymy, Moses (gość, który przywiózł łódką naszych celników) przywozi Marj, ktora zobaczyła nas jak tylko się pojawiliśmy. Wymiana uścisków, wrażeń, itd. W końcu - wielkie wydarzenie - po dwunastu dniach na wodzie - wychodzimy na lad.
(...)
Znowu totalnie inny świat. Na ulicach Port Vila (przyjemnego, niewielkiego miasteczka) spotykamy zrelaksowanych, uśmiechniętych ludzi. Wszystkie kobiety w przewiewnych, kolorowych sukienkach - nie spotkasz tu lokalnej kobiety w spodniach. Odkrywamy, ze nie jest tu niestety tanio, znacznie drożej niż w Nowej Zelandii - w końcu większość importowanych rzeczy ma długą drogę do przebycia. Na ciekawym, lokalnym markecie, jedyna naprawdę tania rzeczą są świeże kokosy, których maja tu cale sterty. Pełno tez dziwnych, olbrzymich korzeni oraz różnego rodzaju nieznajomej zieleniny. Kupujemy na spróbowanie pęk zielonych liści zwanych tu "island cabbage" ("kapusta wyspowa" - w niczym nie przypominającą kapusty), zawiniętych w ekologiczne opakowanie - liść bananowca. Podoba nam się tu, w Vanuatu.
Szkoda tylko, ze internet kosztuje równowartość dwóch i pół kokosa za minutę.
14 czerwiec 2001
(...)
Vanuatu jest swoista ciekawostka lingwistyczna. Na rożnych wyspach, w rożnych wioskach używanych jest do dzisiaj ponad sto rożnych lokalnych, plemiennych języków, co stanowi jedno z największych, jeśli nie największe skupisko językowe na świecie. Poza tym do 1980 roku Vanuatu było wspólną kolonia francusko-brytyjska, co sprawiło, ze do dziś w niektórych wioskach można dogadać się po francusku, w innych po angielsku. Ale lokalna ludność przechytrzyła kolonizatorów i wykształciła zupełnie nowy język na bazie uproszczonego angielskiego dostosowanego do lokalnej wymowy - język Bislama, zwany tez Pidgin English.
| Oceń relację |
VanuatuWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















