Po dwunastu dniach krajobrazu składającego się niezmiennie z wody i nieba, dzisiaj - nagłą eksplozja kolorów, kształtów, życia...
Vanuatu



Kinga2003-11-22 14:25:11
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
o nasz kraj, o nasza podróż. Chopin pokazuje im mapę świata, Polskę i trasę jaka zrobiliśmy. Na koniec jeden z mężczyzn pyta niepewnie "to to jest mapa całego świata?"
Pożegnawszy się z mieszkańcami przyjaznej wioski Siviri wędrujemy ścieżką wśród palm kokosowych, wiodącą wzdłuż plaży. Tuz za wioska mijamy ogrodzenie, za którym trzymane są świnie i spotykamy człowieka, który idzie je karmić. Pytamy czym karmią tu świnie? "Kokosami".
Idąc plażą wzdłuż zatoki docieramy do miejsca, gdzie jest kawałek piaszczystego dna, bez koralowca. Idealne do kąpieli. Wskakujemy do cieplej wody, tak przejrzystej, ze nawet wypłynąwszy dalej widać dokładnie dno, muszle, czasem ryby. Podczas kiedy pluszczemy się w wodzie, podjeżdża pickup pełen lokalnych ludzi i tobołków. Wyładowują się i rozsiadają na brzegu plaży. Kobiety w kolorowych, kwiecistych sukienkach. Dziś sobota, czyżby przyjechali na piknik? Machają do nas kiedy wychodzimy z wody, a młoda kobieta, chyba jedna z niewielu mówiąca po angielsku, mówi ze widziała nas w Port Vila na targu, byliśmy z "big, big baskets" (wielkimi koszami - plecakami!).
Okazuje się, ze nie przyjechali na piknik. Sa z Nguna Island - niewielkiej, pobliskiej wyspy z wygasłym wulkanem. Wracają właśnie z targu w Port Vila, gdzie wybierają się mniej więcej raz na miesiąc na kilka dni. W dzień sprzedają przywiezione ze swojej wyspy produkty, w nocy śpią po prostu pod dachem na hali targowej. Sprzedają głównie kokosy, yam i inne jadalne korzenie, czasem trochę liściastych warzyw i owoców (banany, papaje). Za zarobione pieniądze kupują ryz, cukier, mydło, etc. Resztę wydają na transport - pickup oraz łódkę z powrotem na swoja wyspę.
Kiedy ruszamy dalej załapujemy stopa z pickupem wiozącym muzyków i ich instrumenty na koncert w szkole w wiosce Onesua. Skoro przywożą nas tutaj, to może zostaniemy tu na noc.
(...)
Do wieczornego koncertu jeszcze trochę czasu, wiec idziemy się przejść. Wstępujemy na pobliska farmę, gdzie mieszka para Australijczyków. Maja mały sklepik. Z owoców maja tylko importowane z Nowej Zelandii jabłka, z lokalnych warzyw - kumare (cos w rodzaju słodkiego ziemniaka). Kupujemy kumare i dwie importowane cebule, a zapytawszy o kokosy dostajemy maczete i możemy sobie sami nazrywać. Gratis - tego tu jest pod dostatkiem.
Wieczorem wraz z cala szkołą i mieszkańcami okolicznych wiosek idziemy na koncert. Całkiem nieźle, lokalne wykonanie reagge. Szkoda tylko, ze właśnie jak publiczność zaczyna się rozgrzewać, musza kończyć, bo wyłączają generator prądu...
...więcej na...
kinga & chopin...
Zobacz zdjęcia:
Vanuatu
Vanuatu - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























