Wyprawy nurkowe - Kamieniołom w Jaworznie 5-6.04.2003
janusz1 Wyświetlono: 1942 razy 2005-10-14 20:36:56![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.56 (103 głosów) |
Na pierwszy weekend kwietnia 2003 pojechałem z dwoma kolegami, Markiem Staszczykiem i Krisem Sokołowskim, ponurkować w zalanym kamieniołomie w Jaworzno-Szczakowej, czyli popularnie na tzw. "Koparkach". Wycieczka do kamieniołomu nie była wbrew pozorom aktem rozpaczy - miejsce jest dobrze znane w środowisku nurkowym i uważane za interesujące. Jeszcze w latach 90-tych obiekt był aktywnie eksploatowany i oczywiście suchy, chociaż utrzymanie go w tym stanie wymagało stałej pracy pomp odprowadzających gromadzące się szybko wody gruntowe. Jego działalność najwyraźniej nie był rentowna, bo zalegał z opłatami za energię elektryczną. Zakład energetyczny ją dostarczający groził wyłączeniem prądu, najwyraźniej jednak dyrekcja kamieniołomu nie uwierzyła i nie zapłaciła na czas. Jak się okazało, niesłusznie - przed którymś weekendem prąd naprawdę odcięto, pompy odwadniające zamarły i robotnicy którzy w poniedziałek przyszli do pracy zobaczyli już tylko czubki olbrzymich koparek wystających ponad powierzchnię nowego jeziora (tak przynajmniej głosi lokalna legenda).
http://www.fuw.edu.pl/~rosiek/photo/jr_photo.html
Na pierwszy weekend kwietnia 2003 pojechałem z dwoma kolegami, Markiem Staszczykiem i Krisem Sokołowskim, ponurkować w zalanym kamieniołomie w Jaworzno-Szczakowej, czyli popularnie na tzw. "Koparkach". Wycieczka do kamieniołomu nie była wbrew pozorom aktem rozpaczy - miejsce jest dobrze znane w środowisku nurkowym i uważane za interesujące. Jeszcze w latach 90-tych obiekt był aktywnie eksploatowany i oczywiście suchy, chociaż utrzymanie go w tym stanie wymagało stałej pracy pomp odprowadzających gromadzące się szybko wody gruntowe. Jego działalność najwyraźniej nie był rentowna, bo zalegał z opłatami za energię elektryczną. Zakład energetyczny ją dostarczający groził wyłączeniem prądu, najwyraźniej jednak dyrekcja kamieniołomu nie uwierzyła i nie zapłaciła na czas. Jak się okazało, niesłusznie - przed którymś weekendem prąd naprawdę odcięto, pompy odwadniające zamarły i robotnicy którzy w poniedziałek przyszli do pracy zobaczyli już tylko czubki olbrzymich koparek wystających ponad powierzchnię nowego jeziora (tak przynajmniej głosi lokalna legenda).
Kamieniołomu nigdy ponownie nie osuszono, za to został odkryty i szybko doceniony przez śląskich nurków. Akwen jest spory, w zależności od stanu wody 14-20m głęboki, i generalnie bardzo czysty - woda ma przejrzystość od kilku do nawet kilkunastu metrów. Z uwagi na źródła wód gruntowych, zbiornik ma zawsze stałą niską temperaturę - ok. 6C, ale też nie zamarza zimą i można w nim nurkować cały rok. Pod wodą wielką atrakcją są same koparki, rzeczywiście olbrzymie, plus pozostałości innych instalacji kamieniołomu. Dla wygody przyjeżdżających, na brzegu powstała baza nurkowa z działającą sprężarką, wypożyczalnią sprzętu i małą gastronomią. Nie bez znaczenia dla gości z Warszawy jest też stosunkowy szybki dojazd szosą katowicką, nawet przy rozsądnej jeździe można się do Jaworzna dostać w nie dłużej niż 4 godziny.
My sami wyruszyliśmy z Warszawy w sobotę około 12, przy w miarę rozsądnej pogodzie. Po drodze pojawiły się pewne trudności, pogoda niestety troszeczkę siadła - zaczęło prać śniegiem... A już na miejscu okazało się że poziom wody jest bardzo niski i żeby się do niej dostać, trzeba w całym bardzo ciężkim zimowym ekwipunku zejść 5m po pionowej drabince, a na koniec skoczyć z chybotliwej platformy. Te drobne przeszkody nie zniechęciły nas oczywiście (jak mówi motto Spływu Twardzieli w którym wszyscy braliśmy udział kilka tygodni wcześniej, "Twardym trzeba być, nie miętkim") i zanurkowaliśmy.
| Oceń relację |
Komentarze
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















no tak ,bardzo musieliśćie zmarznąć w,, sucharach'...[skafandry do których nie dostaje się woda]