Nie wyobrażam sobie, by mojito (czyt. mochito) mogło gdzieś smakować tak wybornie jak w ulubionym barze Ernesta Hemingwaya "La Bodeguita del Medio" w Hawanie...
Na mojito do Hawany

Marzena2003-11-22 13:06:11
Wyświetlono razy (ostatnio: )
budowli. Teraz jednak przyszedł czas na
Dymek z kubańskiego cygara.
Nie polecam zaciągania się, ale cóż by to była za wizyta na Kubie bez pociągnięcia słynnego dymka i zapoznania się z cygarową produkcją.
Jednym z najsłynniejszych na świecie terenów upraw tytoniu są okolice Sierra de los Organos oraz górzyste centrum kraju Pinar del Rio. Tytoń sadzi się w listopadzie, a zbiera od stycznia do marca. Potem młode liście ze szczytów roślin (najlepsze) składa się w specjalnych szopach z małym dostępem powietrza. Po wyschnięciu liście ponownie sortuje się na te, które wypełniają cygara, te, które zawijają tytoń oraz najgrubsze okalające produkt.
Panuje przekonanie, że cygara kubańskie zawdzięczają swój smak nie tylko doskonałemu tytoniowi, ale i zwijaniu liści przez młode dziewczęta na wilgotnych od potu udach. Tak naprawdę w dusznych fabrykach pracują i kobiety i mężczyźni w różnym wieku. Tabaqueros przy dużych stołach, w uciążliwym upale formują cygara o długości 30-40 centymetrów. Po opatrzeniu banderolą układają je w pudełkach z jasnego sosnowego drewna. W niektórych fabrykach do dziś kultywuje się sięgającą XIX wieku tradycję czytania przez lektora książek i gazet.
Przy fabrykach zazwyczaj znajdują się sklepy dla turystów. Jedno cygaro kosztuje od pięciu do dziesięciu dolarów, paczka, średnio dwieście dolarów. Koło sklepów kręci się mnóstwo handlarzy, u których tak samo wyglądające cygara można kupić za połowę ceny.
Spacerkiem po starej Hawanie wśród pięknych odrestaurowanych to znowu rozsypujących się kamienic udajemy się do ulubionego przez Ernesta Hemingwaya baru
La Bodeguita del Medio
do którego trafia większość turystów. Każdy chce posmakować rozsławionego przez pisarz mojito. Obserwuję, jak kelner wkłada do szklanek kubańską miętę, wyciska sok z limonki, miesza go z cukrem, dolewa wody i rumu. Taka mieszanka kosztuje cztery dolary. Sądzę po ilości stłoczonych ludzi, że bar robi kokosowe interesy.
Lokal mieści się w bocznej wąskiej uliczce. Wchodzi się do niego jak do bramy, w której od niechcenia ustawiono półki z alkoholami i ladę z wysokimi stołkami. Wszystkie ściany są szczelnie zapełnione autografami turystów z całego świata. Na dużych fotografiach Ernest Hemingway siedzi przy stoliku, rozmawia z Fidelem Castro, łowi ryby, czyta gazetę.
Wypijam słodki napój i skuszona przepiękną muzyką ruszam do następnych pomieszczeń. W maleńkich salkach o ścianach identycznie ozdobionych autografami i fotografiami przy stolikach siedzą turyści zasłuchani w tęskną pieśń śpiewaną przez uroczą Kubankę. Muzyka jest naprawdę wzruszająca. Zmusza do zastanowienia się nad ciężkim losem Kubańczyków, pięknem wyspy, rozsypującymi się eleganckimi kiedyś pałacami, bogactwem kraju, po którym ślady można znaleźć jedynie w starych kilkusetletnich budowlach.
Na ladzie umieszczam swój autograf wydrapując go pilniczkiem. Przyklejam też obok innych swoją wizytówkę. Niech wiedzą, że była tu także polska dziennikarka.
>moje opowieści...
Zobacz zdjęcia:
Kuba
Kuba - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















