W sierpniu 1998, tuż po powrocie ze wspaniałych wakacji w Laponii, zostałem zaproszony na przepracowanie miesiąca w Instytucie Fizyki Cząstek Elementarnych Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz. Rok wcześniej po zakończeniu podobnej wizyty wybrałem się już w ramach prywatnych wakacji na Hawaje. Tym razem zdecydowałem się na szalony rajd po parkach narodowych południowo-zachodniej części USA. W ciągu tygodnia zrobiłem pętle o długości ponad 4000km: z San Jose na wschód w poprzek Kalifornii, Nevady i Utah aż pod granicę z Colorado, po czym na południe do Arizony i z powrotem na zachód do Los Angeles.
USA 1998 - Natural Bridges National Monument - Monument Valley - Grand Canyon


Janusz12005-10-11 23:56:28
Wyświetlono razy (ostatnio: )
http://www.fuw.edu.pl/~rosiek/photo/jr_photo.html
Rano rozkleiłem oczy i żeby mieć ładniejsze widoki, na śniadanie pojechałem na parking przy pierwszym z olbrzymich mostów skalnych z których słynie ten rejon. Spodziewałem się czegoś w rodzaju łuków znanych mi już z parku Arches, co najwyżej mniej licznych (w całym parku miały być tylko trzy). "Mosty" wyglądały jednak inaczej, do ich powstania musiały prowadzić innego typu procesy erozji. Przede wszystkim, miały olbrzymie rozmiary - to nie były skalne okna, tylko prawdziwe mosty nad przepastnymi skalnymi kanionami, grube i potężne. Pierwszy który widziałem, noszący nazwę Sipapu, wznosił się nad potokiem płynącym dnem głębokiego na kilkadziesiąt metrów wąwozu.
Po śniadaniu poszedłem do tego wąwozu na spacer. Zejście na jego dno wymagało prawdziwej wspinaczki po eksponowanej ścieżce ubezpieczonej stalową liną, klamrami i nawet kilkoma drabinami. Na dole najpierw spłoszyłem stadko jeleni, a pod samym mostem spotkałem jeszcze starszą parę oglądającą inskrypcje indiańskie na skałach. Oczywiście - turyści z Niemiec, już przywykłem, że pojawiali się praktycznie wszędzie. Przęsło mostu widziane od dołu było naprawdę przytłaczające - poczułem się dziwnie stojąc pod wiszącymi nade mną tysiącami ton skały. Malowniczo i tajemniczo wyglądał również kanion - podobno sieć takich jarów przecinających płaskowyże Utah jest do dziś słabo zbadana! Gdybym miał trochę więcej czasu, mógłbym pójść na piękny spacer dnem kanionu do drugiego z mostów, razem z powrotem szosą do auta zajęło by mi to jednak ponad dwie godziny i załamało bardzo napięty plan wycieczki. Drugi z mostów, Kachina Bridge, równie potężny, obejrzałem więc tylko z daleka z punktu widokowego z szosy. Za to zrobiłem jeszcze krótki wypad do ostatniego Owachomo Bridge. Ten był
...
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:













































