USA 1998 - Capitol Reef - Arches National Park - Canyonlands
janusz1 Wyświetlono: 569 razy 2005-10-11 23:46:23![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.96 (68 głosów) |
W sierpniu 1998, tuż po powrocie ze wspaniałych wakacji w Laponii, zostałem zaproszony na przepracowanie miesiąca w Instytucie Fizyki Cząstek Elementarnych Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz. Rok wcześniej po zakończeniu podobnej wizyty wybrałem się już w ramach prywatnych wakacji na Hawaje. Tym razem zdecydowałem się na szalony rajd po parkach narodowych południowo-zachodniej części USA. W ciągu tygodnia zrobiłem pętle o długości ponad 4000km: z San Jose na wschód w poprzek Kalifornii, Nevady i Utah aż pod granicę z Colorado, po czym na południe do Arizony i z powrotem na zachód do Los Angeles.
http://www.fuw.edu.pl/~rosiek/photo/jr_photo.html
Wstałem o świcie, po zaledwie kilku godzinach snu, i szybko opuściłem camping - wstyd przyznać, ale był to także sposób na uniknięcie zapłacenia za nocleg, obsługa przychodziła dopiero po ósmej. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że campingów w czasie całego rajdu używałem tylko przez parę godzin w nocy jako bezpiecznego schronienia i nawet nie rozbijałem namiotu. Po szybkim śniadaniu popitym tradycyjnie Coca-Colą, ruszyłem na dalsze zwiedzanie. Capitol Reef, przynajmniej w swojej dolnej części, była zbudowana z czerwonych piaskowców podobnych do tych w Bryce Canyon, tworzących jednak bardziej jednolite formacje skalne - olbrzymie uskoki pocięte głębokimi wąwozami albo osobno stojące potężne monolity. Niektóre z nich miały bardzo charakterystyczne kształty - forteca na zdjęciu powyżej nosiła całkiem trafną nazwę "Egipskiej Świątyni". Przejechałem się kawałek Scenic Drive wzdłuż głównego uskoku Rafy, po czym za radą mojego przewodnika wybrałem się na spacer do wąwozu Capitol Gorge. Długi i głęboki jar wił się między wysokimi pionowymi ścianami w pełnej gamie odcieni czerwieni, dodatkowo często podziurawionych jak szwajcarski ser. Nie miałem czasu sprawdzić w biurze ranczerów czy w parku wolno się wspinać - jeżeli tak, byłby to prawdziwy skalny raj.
Po wycieczce wsiadłem do auta i drogą prowadzącą innym wąwozem przebiłem się na drugą stronę uskoku Capitol Reef. Płaskowyż powyżej niego zbudowany był z innego rodzaju skał, jaśniejszych i wyglądających na twardsze - tworzyły ciąg sporych, litych i zupełnie łysych wzgórz. Nieco roślinności zdołało zakorzenić się tylko w dolinach między nimi. Rdzawe i brązowe skały pojawiły się ponownie dopiero na granicy parku, gdy dojechałem do rzeki, sławnej z wielu westernów Red River. Trudno o bardziej trafną nazwę - jak widać na zdjęciu obok, rozpuszczone minerały rzeczywiście zabarwiły wodę na intensywnie czerwony kolor.
Około południa wyjechałem na równiny Utah i ruszyłem autostradą w kierunku Arches National Park. . Po drodze mijałem niesamowite formacje skalne, w dodatku całkowicie niepowtarzalne - co kilkanaście kilometrów zmieniały się ich rozmiary, kształty i kolory. Widziałem przedziwne obeliski, pojedyncze lub stojące grupami, całe góry ze ściętym czubem, lasy smukłych pałek wyrastające spośród rzadkich kępek spalonej słońcem trawy. Cały teren wyglądał bardzo dziko i niegościnnie i był praktycznie niezamieszkany - natrafiłem tylko na kilka niewielkich wiosek, po parę domów każda.
Wczesnym popołudniem dotarłem do Arches National Park, najbardziej na wschód wysuniętego punktu mojej trasy. Jak zwykle zacząłem od wizyty w centrum turystycznym i wzięciu mapek i miniprzewodników.
| Oceń relację |
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















