Legenda i historia ludu Zulusa Czaki posłużyła wielu autorom za kanwę powieści i dzieł filmowych. Wojownicy zuluscy znani byli w XIX wieku nie tylko w Afryce, ale i w Europie...
Kolacja u Zulusów

Marzena2003-11-22 12:57:50
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
jednak koła garncarskiego. Mężczyźni obrabiali metal, wyprawiali skóry, wyplatali kosze i maty. Żony wraz z córkami wstawały bardzo wcześnie rano, udawały się na pole, by uprawiać ziemię. Każda z żon mieszkała we własnej chacie, dysponowała własną mleczną krową i miała wyznaczoną do uprawy własną działkę.
Mężczyźni w sile wieku zajmowali się myślistwem. Podczas łowów obowiązywały ich liczne tabu, np. zabronione było spożywanie mięsa szybkich zwierząt, żeby zdobycz nie umknęła. W tym czasie mężczyźni nie mogli się też kontaktować z kobietami.
Chłopcy spędzali czas na stepie poznając tajniki przyrody: zwyczaje zwierząt, klimat, rodzaje drzew, roślin, ziół. Malcy 7-8 letni wypasali kozy i owce, starsi doglądali bydła na pastwisku. Dojście do pełnoletności było związane z obrzędem inicjacji. Ceremonia ta do połowy XIX wieku polegała m.in. na amputowaniu ostatniej, górnej części jednego z palców u rąk. Stosowano też nacinanie twarzy według odpowiednich znaków, które określały przynależność plemienną i klanową.
Jedzono dwa razy dziennie: w południe, gdy stada wracały z pól i wieczorem, przed udaniem się na spoczynek. Posiłek spożywano w chacie matki. Każdy zajmował miejsce przynależne mu z racji wieku i płci. Mężczyźni siadali na ławkach pokrytych matami, kobiety tylko na matach rozłożonych wprost na ziemi. Mężczyźni jedli pierwsi, posługując się łyżkami. Dopiero potem do posiłku przyłączały się kobiety, którym nie wolno było używać łyżek - posługiwały się więc bezpośrednio rękami. Przed posiłkiem myto ręce, po posiłku - usta i zęby.
Do XIX wieku Zulusi byli niewielkim ludem grupy Ntugwa z plemienia Nguni, a zwali się ama kwa Zulu, czyli "ci, którzy pochodzą od Zulu". Jedna z legend głosi, że młody Zulu, który był faworytem matki, spotkał się z nienawiścią brata zazdrosnego o względy rodziców. Brat Qwabe zamierzał zabić Zulu, jednakże matka odkryła jego plany i namówiła Zulu do ucieczki. W ten sposób Zulu stał się założycielem nowego klanu.
Zulusi wierzyli w duchy przodków. Dusza po śmierci wędrowała po świecie, po czym wracała w pobliże swojej zagrody. Aby jednak zmarły powrócił do domu, trzeba było wielu obrzędów. Składano ofiary ze zwierząt i obserwowano, czy duch nie powraca. Po kilku dniach zmarły dawał znać, że już jest, wcielając się w jaszczurkę czy węża wygrzewającego się w słońcu. Wtedy organizowano ucztę, na której najpierw odkładano jedzenie i picie dla ducha przodka.
Najważniejszym bóstwem był bóg - stwórca Unkulunkulu oraz bóg pogody Inkosi. Unkulunkulu stworzył świat, Inkosi przynosił burzę i deszcz. Zulusi wierzyli też w bóstwa "resortowe", kierujące poszczególnymi dziedzinami życia.
Ważną rolę w życiu plemienia odgrywali czarownicy i znachorzy. Do najważniejszego zadania czarownika należała umiejętność sprowadzania deszczu. Zaklinacze deszczu odprawiali obrzędowy taniec uderzając pałką o tarczę. By wywołać deszcz nacinano też skórę młodego wojownika. Krew z rany miała symbolizować padającą z nieba wodę. Gdy to nie pomagało, polowano na "niebiańskiego ptaka", zabijano go i wrzucano do wody. Niebiosa lamentując nad ptakiem, powinny "płakać" deszczem. Niekiedy kobiety zagrzebywały swoje dzieci po szyję w ziemi. Widok ten miał wzruszyć niebo i pobudzić do płaczu.
Czarownicy zajmowali się też leczeniem. Leczenie polegało zarówno na przesądach jak i na wykorzystywaniu właściwości ziół także obecnie używanych w medycynie.
>moje opowieści...
Zobacz zdjęcia:
RPA
RPA - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























