Zimowe zdobycie Mont Blanc - 2005
tater Wyświetlono: 1228 razy 2005-10-06 20:13:34![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.11 (195 głosów) |
Mont Blanc, Biała Góra, zwana także Białą Damą, kusi i wabi jak sen. Piękna i ośnieżona przez cały rok, a zarazem kapryśna, hipnotyzuje i przyciąga rocznie tysiące turystów z całego świata, jednak nie wszystkim jest dane stanąć na dachu europy, z czego około setka wspinaczy staje się zawsze jej ofiarą... Ten alpejski szczyt, najwyższy w Europie, swoją popularnością udowadnia, że pewne ludzkie pragnienia nigdy nie tracą na atrakcyjności i są niezależne od czasu, postępu technicznego i kulturowego.
Wizja zdobycia tego szczytu zimą, dotarcia na "Dach Europy" od dawna
kształtowała się w mojej głowie. Wiedziałem, że wejście w Alpy jest przygodą
pełną przypadków i niebezpieczeństw, szczególnie ze względu na
niespodziewane zmiany pogody, które mogą całkowicie zmienić charakter dróg
czyniąc najłatwiejszą z nich nie do przebycia. Słyszałem, ze to wspinaczka
po śnieżnych zboczach, poszarpanych skalnych grzebieniach, po lodowcu pełnym
ukrytych szczelin i eksponowanych lodowych graniach z nawisami śnieżnymi i
wreszcie ostateczna radość stanięcia na wierzchołku europy.
Okazja realizacji tego marzenia pojawiła się z początkiem zimy po
znalezieniu w Internecie strony Piotrka, który organizuje extremalne wyprawy
górskie. Po krótkiej korespondencji termin wyprawy został ustalony na
początek marca, a konkretnie na sobotę 12-go.
Nadszedł dzień wyjazdu, sobota. Wyruszamy z Wrocławia około 16 - tej i
po 20-tu godzinach jazdy, wygodnym, przystosowanym do wypraw busem docieramy
na parking w Les Houchesne. Niedziela, godzina 11.30 - parking w Les Houches
- nasza sześcio osobowa grupa (w składzie: Piotr, Tomek, Łukasz są z
Wrocławia, Bolek z Katowic, Wojtek i Piotr pochodzą z Gdańska ) kończy się
pakować i ubierać. W południe wyruszamy w góry, korzystając z udogodnień na
1800mnpm wjeżdżamy kolejką ( 12 euro w dwie strony), tylko Wojtek postanawia
wspinaczkę zacząć od samego dołu, natomiast drugi Piotr ucina sobie małą
drzemkę i wjedzie ostatnią kolejką (siedział za kółkiem całą noc). Wszyscy
mamy spotkać się w starym obserwatorium.
Po wyjściu z górnej stacji kolejki widoki zapierają dech w piersi,
alpejskie szczyty zażywające słonecznych kąpieli otulone białym puchem, to
robi niesamowite wrażenie. Pogoda dopisuje, jest słonecznie, ale zarazem
mroźno, toteż ochoczo pniemy się w górę wzdłuż trasy MTB, Do obserwatorium
szlak jest przetarty, więc dotarcie tam zajmuje nam około godziny, po
krótkim odpoczynku nie pewni czy to jest to będąc coraz bardziej pod urokiem
malowniczych, wysokogórskich terenów, w czwórkę postanowiliśmy iść dalej.
Dalej szlak jest nie przetarty, torowisko MTB jest położone na półce
skalnej, którą dziś pokrywa gruba na około trzy metry warstwa śniegu z, pod
którego wystają kikuty słupów trakcyjnych z drutem ślizgowym, którego
momentami używamy jako poręczówki. Idzie się ciężko, śnieg jest głęboki, w
okolice tunelu docieramy po około dwugodzinnym marszu brnąc miejscami po pas
w śniegu.
| Oceń relację |
FrancjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













