• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Relacja z podróży do Azji - Wietnam i Kambodża

andw Wyświetlono: 4338 razy 2005-09-28 00:55:11
  Ocena:2.60 (104 głosów)


Relacja z podróży do Azji w 2004 roku
http://arete.ibb.waw.pl/private/wierzbicki/

12 sierpnia 2004 roku, czwartek, He Kou - Ha Noi

22 dzień podróży

W He Kou byliśmy o 7.00 rano. Szybko okazało się, że autobusów w stronę Wietnamu nie ma, a granicę trzeba przejść na piechotę. Gdy wybiła godzina ósma i otwarto granicę natychmiast całe masy Wietnamczyków rzuciły się na most na granicznej rzece. Wszyscy mieli na głowach bambusowe stożkowe kapelusze, a na ramionach kije z przywiązanymi na dwóch końcach koszami pełnymi dóbr. Najczęściej był to ryż zawinięty w liście bananowca, ale także woda mineralna czy dywany. Odprawa była sprawna, chociaż celnicy długo i z żywym zainteresowaniem oglądali nasze wizy i paszporty. Potem wystarczyło przejść przez most i witaj Wietnamie. Na moście byliśmy świadkami uroczystego spotkania delegacji z Chin i Wietnamu, które miało miejsce w połowie drogi, a delegacja z Wietnamu wręczyła Chińczykom kwiaty. Odprawa po stronie wietnamskiej poszła całkiem sprawnie, a przy okazji poznaliśmy dwóch Japończyków Takashi i Masę. Masa już od 14 miesięcy był w podróży po Europie i Azji. Szybko wymieniliśmy dolary na dongi i w czwórkę zabraliśmy się tuk–tukiem do najbliższej stacji kolejowej czyli jakieś 1,5 km od granicy. Pociąg odjeżdża o 10.20 więc zbyt dużo czasu nie mamy, jeszcze tylko bilety (56 tys.dongów od osoby; 1$ = 15000 dongów), obiad i ruszamy do Ha Noi. Pociąg, którym jedziemy przypomina kolejkę wąskotorową i wlecze się niemiłosiernie. Do przejechania mamy około 200 km, co zajmie nam 8 godzin. Jest koszmarnie gorąco, ale działają wentylatory i można otworzyć okno. Niestety konduktor każe nam opuścić kratę, bo wietnamskie dzieci mają zwyczaj obrzucać pociąg kamieniami. Bagatelizujemy sprawę, bo chcemy się napatrzeć na ciągnącą się w oddali dżunglę i naprawdę czerwoną Czerwoną Rzekę, wzdłuż której jedziemy, na pola ryżowe i na ludzi, którzy je nawadniają, na szare rogate krowy po szyję siedzące w bajorkach i na nagrobki, które ku naszemu zdziwieniu stawiane są na polach ryżowych Zawieramy też niemą znajomość ze starszym Wietnamczykiem, który po angielsku nie zna ani słowa, ale pokazuje nam palcem różne rzeczy.

Potem zaczepia nas dziewczyna, która wręcza nam kilka kolb pieczonej kukurydzy. Vinh ma 20 lat i studiuje turystykę, jest bardzo sympatyczna, przestrzega nas przed malarią i każe uważać na komary. Kiedy dojeżdżaliśmy do Ha Noi Vinh dała nam w prezencie tasiemki na ręce, kilka nowych kolb kukurydzy i owoce lotosu. My odwdzięczyliśmy się polskimi monetami i obietnicą kartki z Polski. Na miejscu byliśmy już po zmroku, ale na szczęście Masa był tu kilka miesięcy temu i wie, gdzie należy szukać noclegu. Wie też, jak zmusić taksówkarza do włączenia taksometru, dzięki czemu płacimy uczciwą i niską cenę.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Danuta / 2008-12-15
    Zdjęcia są piękne.Oglądam je ponieważ mój brat jest w tej chwili w tym miejscu.Pisze ze jest co ogladac to jest inne zycie na tej planecie.
WietnamWybierz obszar który Cię interesuje

WietnamChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju