Relacja z podróży do Azji - Moskwa, Irkuck i Jezioro Bajkał
andw Wyświetlono: 2430 razy 2005-09-28 00:27:05![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.28 (53 głosów) |
Relacja z podróży do Azji w 2004 roku
http://arete.ibb.waw.pl/private/wierzbicki/
Podróż, którą w tej relacji opisujemy była dla nas dość szczególna. Po pierwsze była poślubna. Po drugie był to nasz pierwszy wyjazd we dwoje w miejsca naprawdę odległe i egzotyczne. Po trzecie wreszcie, podróż ta była wielkim kompromisem między marzeniami, dostępnym czasem i naszymi planami na następne lata. Zdecydowaliśmy się zrealizować marzenie - dojechać lądem do Bangkoku za cenę dużych skoków i fragmentarycznego poznawania krajów przez które przejeżdżaliśmy. Zapraszamy do lektury naszej relacji. Mamy nadzieję, że przekona ona każego, że podróżowanie nie musi być niebezpieczne ani drogie, lecz jest przygodą, z której nie warto rezygnować.
22 lipca 2004 roku, czwartek, Warszawa – Brześć
1 dzień podróży
Pobudka o barbarzyńskiej porze, po trzech godzinach snu jesteśmy półprzytomni. Do późna w nocy szyliśmy kieszenie i przyszywaliśmy je do wewnętrznych stron spodni, pakowaliśmy się. Przed samym wyjściem budzimy mamę, żegnamy się i w drogę. Jest piąta nad ranem, powoli robi się jasno, ale cała Warszawa we mgle i jest zimno. Cały czas myślimy o tym, że jeszcze można zawrócić więc chcemy jak najszybciej znaleźć się w pociągu, a najlepiej od razu na Białorusi. Na dworcu kupujemy bilety do Terespola za 36 zł.i z Terespola do Brześcia oraz stos gazet. Pociąg przyjeżdża około 6, na szczęście jest prawie pusty więc wygodnie się rozkładamy, a ja natychmiast zasypiam. Ponieważ kupiliśmy bilety tylko do granicy, wysiadamy w Terespolu, ale już wkrótce siedzimy w Białoruskim pociągu. Tu jest trochę ciaśniej i nerwowo, ale odprawa graniczna mija w miarę spokojnie, a jeśli chodzi o nas zupełnie bezboleśnie i po kwadransie wysiadamy w Brześciu. Dworzec jest olbrzymi, mnóstwo pociągów i wielkie wiadukty. Jakaś Polka, która zaczepiła nas już w Terespolu, pokazała nam drogę do kościoła katolickiego, gdzie bez problemu trafiamy. Tu z kolei spotykamy bardzo sympatycznego człowieka, który prowadzi nas na stary cmentarz i obiecuje niedługo wrócić, bo właśnie odnawia cmentarną kapliczkę. Natomiast my próbujemy odnaleźć grób pradziadków Andrzeja, jednak wszystkie tabliczki są zardzewiałe, więc poszukiwania kończą się niepowodzeniem. Jest gorąco i jesteśmy już trochę zmęczeni, siadamy w cieniu, a ja nawet zasypiam. Wkrótce przyjeżdża nasz znajomy i długo z nim rozmawiamy. Opowiada nam historię cmentarza, opowiada o „diable Leninie” i bardzo się martwi, że sami jedziemy w taką daleką podróż. Najbardziej jest jednak przejęty naszą wizytą w Moskwie, przestrzega przed złymi ludźmi, a ponieważ nie wie, jak może nam pomóc, życzy szczęścia i samych dobrych ludzi na drodze. Wierzymy, że tak będzie i pędzimy na dworzec.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















