GRECJA - jak wróciliśmy
GRECJA - jak wróciliśmy


Kepa2005-09-27 14:12:25
Wyświetlono razy (ostatnio: )
http://marcin.asia.w.interia.pl/
Ostatni dzień w Grecji, o 17 mieliśmy samolot do Rzymu, z którego następnego dnia rano odlatywaliśmy do Warszawy. Umówiliśmy się z prowadzącą camping, że po śniadaniu złożymy namiot, plecaki postawimy za recepcją, a sami możemy resztę dnia spędzić koło basenu. Bardzo to było przyjemne, mieliśmy wreszcie dużą część dnia na opalanie i na prawdę niczego nie trzeba było zwiedzać. Wszystko mieliśmy idealnie zaplanowane: przed 13 chcieliśmy wyruszyć w kierunku lotniska (najpierw autobus, potem metro, potem znowu autobus pospieszny), tak aby na godzinę przed odlotem być na lotnisku. Ale wszystko się pokićkało.
Jechaliśmy autobusem z placu Sindagma i bardzo długo nie mogliśmy znaleźć właściwego przystanku (jest niedaleko Parlamentu, w okolicach Ogrodów Narodowych), tak, że autobus uciekł nam sprzed nosa i na następny czekaliśmy ponad pół godziny. Mieliśmy jeszcze przeprawę z kierowcą autobusu, który wymusił na nas kupienie biletu. My twierdziliśmy, że bilet przewiduje 24 godziny jeżdżenia po mieście i jeden kurs z/na lotnisko, a on, że ten kurs musi się mieścić w tych 24 godzinach. Trochę się zdenerwowaliśmy, ale nie było wyjścia. Ale najgorsze przed nami: ten głupi autobus przejeżdżał przez całe miasto, niemal przez centrum, a potem dojeżdżał do autostrady prowadzącej na lotnisko. I na tym dojeździe do autostrady staliśmy w jakimś gigantycznym korku 40 minut. Po prostu nie było innej możliwości, mogliśmy tylko patrzeć, ile jeszcze tego korka przed nami. W rezultacie na lotnisko wpadliśmy na 15 minut przed odlotem samolotu, kiedy stewardessa zbierała już swoje zabawki. Próbowaliśmy ją przekonać, że to nasza jedyna szansa na dostanie się do Warszawy, rano mamy połączenie z Rzymu i musimy, po prostu musimy polecieć tym samolotem. Pani była bardzo uprzejma, ale nieubłagana, chyba najbardziej przeszkadzały na nasze
...
Zobacz zdjęcia:
Włochy
,
Grecja
Włochy - wybierz obszar, który cię interesuje:













































