• Relacji z podrózy: 17571
  • Zdjęć: 123098
  • Podróżników: 34745
  • Porad: 18825
  • Postów: 131411
  • Tematów: 12277

GRECJA - Korynt - miasto starożytne

kepa Wyświetlono: 10292 razy 2005-09-27 13:28:04
  Ocena:2.46 (252 głosów)


GRECJA - Korynt - miasto starożytne
http://marcin.asia.w.interia.pl/

Jadąc pociągiem z Aten do Koryntu postanowiliśmy dokładniej obejrzeć Kanał Koryncki. Następny pociąg według rozkładu jechał godzinę później. W rzeczywistości nie było tak prosto, nasz pociąg przyjechał do Isthmii zupełnie bez rozkładu, podobnie jak i ten następny. Wyszliśmy na miasto i zaczęliśmy się gorączkowo rozglądać za kanałem, po paru chwilach go zlokalizowaliśmy (jakieś 300 metrów od stacji) i poszliśmy podziwiać. Otwarty w 1893 roku, kanał jest do tej pory wykorzystywany, przede wszystkim przez statki wycieczkowe. Z mostu (kilkaset metrów powyżej lustra wody) wygląda jak wąski strumyk, ale gdy pojawi się jakiś ogromny frachtowiec od razu ma się skalę porównawczą. My zwróciliśmy uwagę na to, że ściany kanału nie są zabezpieczone betonem czy czymś takim, tylko po prostu wykopane w ziemi. Aż dziw, że to się do tej pory utrzymuje, nie osypuje, itd. Mieliśmy też przyjemność podziwiania dużego statku, poprzedzanego przez motorówkę, przepływającego przez Kanał Koryncki. Rzeczywiście, z daleka wyglądały niepozornie i zbliżały się bardzo długo (kanał ma 6 kilometrów długości).

Rozlokowanie się w Koryncie wspominamy jako lekki horror - głównie z własnej winy. Tradycyjnie oszczędzając, postanowiliśmy z dworca kolejowego do campingu dotrzeć pieszo, zwłaszcza, że przewodnik wspominał, że pierwszy leży tylko 3 km za miastem. Najpierw więc przeszliśmy przez miasto (i to nam zajęło z pół godziny), a potem zaczęły się przedmieścia, którymi szliśmy i szliśmy, i droga nie miała końca. Robiliśmy liczne przerwy i przystanki, ale camping się przez to nie przybliżał. Najgorsze było to, że szliśmy cały czas wzdłuż głównej ulicy, samochodów jeździło mnóstwo (w większości ciężarowe), a poza jedną mała tabliczką gdzieś w środku miasta, nic więcej na temat campingu nie było pisane. W końcu opuściliśmy ostatnie domki, o 50 metrów dalej nęciła plaża, a campingu nie ma... O pierwszym z nich Pascal pisze, że trzeba do plaży przejść przez szosę, więc każda boczna uliczka była przez nas dokładnie oglądana, czy to aby nie tu. Po takim długim spacerze, w końcu zdegustowani, zatrzymaliśmy autobus i kazaliśmy się zawieść na camping. Jakieś 100 metrów od miejsca, gdzie wsiadaliśmy, stała zardzewiała tabliczka z napisem "Camping Korinth Beach", więc gdybyśmy do niej doszli, na pewno byśmy zrezygnowali tak czy inaczej - tak nędznie i niewiarygodnie wyglądała. My pojechaliśmy dalej, do campingu "Blue Dolphin", do którego zresztą mieliśmy jakąś zniżkę. Oczywiście, od autobusu trzeba było jeszcze dojść z 500 metrów pośród sadów pomarańczowych. Na campingu, nie namyślając się długo, rozbiliśmy szybciutko namiot, a następnie udaliśmy się w stronę morza i plaży (kamienistej, ale za to z parasolami i leżakami).
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • ania / 2009-10-15
    kanały jak z koziej pały

REKLAMA


GrecjaWybierz obszar który Cię interesuje

GrecjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju