Albania - zmierz się z nieznanym.
NaczelnyFilozof Wyświetlono: 6149 razy 2005-09-23 21:59:13![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.09 (74 głosów) |
Rower o ścianę budki wartowniczej. Powiewa flaga, czarny orzeł na czerwonym tle. Podchodzi mundurowiec i ze zdziwieniem patrzy na mnie i rower. Ogląda paszport i podaje mi do wypełnienia biały blankiet. Wpisuje dane osobowe itp. Tylko kolumny dotyczące miejsca zatrzymania w Albani zostawiam puste. Wręczam mundurowemu. Mudnurowy chce 10E na wize albańską. Ja odmawiam bo wiem że te wizy dla Polaków znieśli. Mundurowy pisze mi na kartce kwote -10E. Ja tłumacze nawet nie wiem w jakim języku że nie potrzebuje wizy. Mundurowiec pyta innego mundurowca. Coś sprawdzają, i rzeczywiście dla Polaków wiz nie ma. Biały blankiet zostaje zniczszony. Pięczątka w paszpotr. Welcome in Albania!
O Albani czytałem na necie. Nie było tego za wiele w 2003 roku. Relacja Jacka Madeja i Cezarego Golika http://www.albania2003.republika.pl . Bardzo fajna relacja. Więc ponoć tam nie ma dróg. Ludzie mają po domach kałachy. Rządzi mafia i wszyscy mają mercedesy ;-)
Jadę asfaltową drogą, która kończy się po ...20 metrach. Zaczyna się grys. Szeroko. Pełno pyłu. Co ja tu robię? Może zawrócić? Jak mnie zabiją? Jadę. Zaczyna się wioska. Widać biede. Zagaduje mnie jakiś gość. Rozmawiamy o drodze na Szkoder. Przestrzega mnie przed dużymi miastami. Zabić mnie nie zabiją, ale okraść okradną napewno. Tirana, Dudres, Sarande. Tych miejsc lepiej bym nie odwiedzał. Gość dość miły. Rozmawiamy z 20 minut. Żegnamy się i ruszam w dalszą drogę. Szutr i kupa kurzu. Wioski pełne biedy. Śmieci po rowach i w strumieniach. Ale wyprzedzające mnie samochody to tylko drogie fury lub mercedesy. Droge do Szkoder remontują. W kilku miejscach natrafiam na nowy asfalt. Samo miasto - Shkoder, mnie zaskoczyło...
Shkoder. Wita mnie jakaś chyba cementownia lub źwirownia? Pełno pyłu. Nie mam maski, a by się przydała. Niszczejące domy. Zatrzymuję się przed mostem. Most jest stary. Drewniany. Wąski, na szerokiej rzece. Policjant kieruje ruchem. Jadę powoli, by przypadkiem kołem nie wjechać w szelinę między deskami. Po drugiej stronie mostu pytam policjanta o drogę do centum. Muszę w końcu zamienić coś dolarow na ich walutę. Jadę szeroką jezdnią. Czy to dwany asfalt, czy ubita ziemia, nie wiem. Chałas i zgiełk wypełnia główną drogę. Wszytscy wszytskim handlują. Trąbią na siebie. Mam jedno skojażenie - afryka. Na co ja sie zapisałem? W tym cudownie innym zgiełku znajduję punkt Western Union. Zamieniam kasę. Rozmawiam z gościem. Dziwi się że jadę przez Albanię na rowerze. W pobliskim sklepie robię zakupy. Wzbudzam ogólne zdziwienie. Babka zna perfekt angielski więc dopytuje się o drogę na południe. Ponoć jest już tam asfalt. Pytam wprost z uśmiechem na ustach czy tu zabijają. Kiedyś może tak było, ale teraz sytacja w kraju jest w pożądku. Żegnam się i wychodzę. Przypominam sobie że nie mam najważniejszej rzeczy - wody. Wracam do sklepu z pustą butelką. Zostaje ona napełniona oryginalną kranówą albańską (MSZ nasz zabranił spożywania takiej wody w Albanii z uwagi na epidemie etc...). Ale zakupuje jeszcze 3 litry jakiejś tutejszej mineralnej... Opuszam miasto. Żegnają mnie jakieś ruiny twierdzy na wzgórzu. Zgiełk i hałas zostaje z tyłu. Docieram do szerokiej i pięknej asfaltowej drogi. Na południe!
Aż pod Tiranę droga naprawdę bardzo ładna. Szeroki, nowy asfalt. Jedynie przejazdy przez wioski mogą być trudne. Dużo dziur, wyrw, kamieni, śmieci. Co kilka kilomertów można umyć samochód w myjni - lavazo.
| Oceń relację |
Komentarze
AlbaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju










































zmieniło się nieco o tyle, że piękna droga zaczyna się już w Tepelene przed Gijokaster, a między Tepelene a Balash (zagłębie naftowe) jest dalej katastrofalnie - w niektórych miejscach wręcz po skale się jedzie po kilometrze
ja zjechałem całą Albanię (od Szkodry do Gijrokaster) ale również byłem w Tiranie, Elbasan i Korczy - zostało mi Vlore i troszkę dziczyzny z okolic Szkodry (w stronę Kosowa) pozdrawiam :)
Przejechałem Albanię wzdłuż, Renault Thalia - w 1 dzień, z Czarnogóry do Grecji, w czerwcu 2007 r. Więc chyba nie jest tak źle. Widać spore inwestycje budowlane w miastach. Stacji benzynowych dużo i benzyna tańsza niż u nas. Bardzo dobry (i pusty) odcinek drogi z Gjirokast?r do Kakavi - granica z Grecją. W przeciwieństwie do fatalnego, szutrowego z Lushnj? do Gjirokast?r. Ale widać że remontują i buduja nowe odcinki. Nie natknąłem sie na żadne kolejki ani problemy z celnikami czy pogranicznikami. Jedyna opłata, to podatek drogowy, pobierany przy wyjeździe z Albanii, w kwocie 1,-EUR (i dają na to pokwitowanie!). Uwaga, stacje benzynowe nie przyjmują żadnych kart kredytowych, pomimo wyklejek VISA (podobno będzie to możliwe za niedługo, jak mnie informowano). Przyjmują za to euro. Kursi taki sam jak z tabeli kursow NBP.
Fajna relacja, w takich opowieściach zawsze szukam konkretów, ceny, odległości...
Relacja językowo i stylistycznie czasem raziła błędami i stylem, ale nie była nudna. Autor podał wiele informacji o Albanii - ale nie przewodnikowych - tylko praktycznych, oczami zwykłego podróżnika. I chwała mu za to! Miło się czytało
Wycieczka szalona ale mimo wszystko opisy prozaiczne. Wybieram sie do Albani na poczatek pazdziernika wiec dwie osoby moge zabrac.Zobaczymy jak jest.
tel.0602322756
Wspaniała relacja, humorystyczna i praktyczna :) podziwiam i kiedys tez zamierzam wybrac sie do Albanii:) tajemniczy kraj , warto go poznać:) pozdrawiam
szkoda tylko ze niema zdjęć :(:(:(:(:(:(:(