Autostopem po Europie 2003
NaczelnyFilozof Wyświetlono: 3509 razy 2005-09-23 21:42:24![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.63 (108 głosów) |
Polska -> Słowacja -> Węgry -> Chorwacja -> Słowenia ->
Włochy -> Francja -> Andora -> Hiszpania ->
Francja - > Niemcy -> Czechy -> Polska
Do ostatniego dnia nie wiedziałem ile urlopu dostanę. Więc nie wiedziałem zasadniczo w które rejony Europy sie wybiorę. Gdybym dostał 2 miesiące pewnie zobaczyłbym Norwegie i Portugalię...
Poniedziałek. Praca. Pierwsza zmiana. Nerwówka bo nie wiem co z urlopem. Dowiaduje sie w końcu że mam ponad 4 tygodnie. Od jutra wolne. Po 14:30 wychodzę z pracy i gnam na rowerze do domu. Obiad, pale samochód i załatwiam na mieście karte Euro26 - student. Na sklepy i zakupy. Wszystko szybko. Do banku szarpnąć kase z konta i w kantor.
Jeszcze do znajomej modem podłączyć...
Ostatnia kolacja w kraju...
Jutro pierwszy dzień...
Dzień Pierwszy.
Jeleśnia - Korbielów - Dolny Kubin - Banska Bystrica - Zvolen - Krupina - ???
Nadszedł ten dzień. Rano wstaje. Ostatnie zakupy. Pakuje plecak. Trochę przeraża mnie jego waga. Samemu trzeba wszystko dzwigać. Ale w końcu wychodzę z domu. Cel - Portugalia. I to była jedna z najwspanialszych chwili całej wyprawy. Wyjśćie z domu. Odwracam się i patrzę na znajomy widok. W co Ja się pakuję? Nie wiem. Ale człowiek tyle jest wart, ile może się sprawdzić...
Jako że mieszkam na poludniu Polski - Żyweczczyzna - kieruję sie na pobliskie przejście graniczne - Korbielów. Draga powiatowa 945. Do granicy jakieś 10 kilometrów. Idę z plecakiem na przystanek PKSu. W międzyczasie stopuje. Ale Polacy takim narodem są, że sie nie zatrzymują. Na przystanku czekam 20 minut na autobus. Oczywiście kiwam i kiwam, i nikt sie nie zatrzymuje. Pewnie dlatego, że nie mam wprawy ;) Spotykam jeszcze kolegę - Arka Waligórę. Na rowerze gdzieś pomyka... O 12:04 siadam w PKS do Korbielowa. Ostatni przystanek w Korbielowie. Do granicy 2 kilometry. Spacerek więc drogą pod górę do przełęczy Glinne. Beskidy, czyli lasy mnie otaczają. Ruchu prawie zero do granicy więc nie ma co zatrzymywać. Myślałem już sobie że stanę sobie za przejściem granicznym, albo że będę pytać kierowców na przejściu granicznym. Ale udało mi sie zatrzymać jakiś kilometr przed przejściem granicznym - Opla Corse. Młode małżeństwo mnie zabrało. Aż do Ruzomberoka...
Słowacja.
Polacy wysadzili mnie w centrum. Jechali dalej, ale w stronę Słowackich Tatr, a później na Węgry. W Ruzomberoku bankomatu szukam, bo nie mam koron słowackich. Bez problemu znajduje. Supermarket i w dalszą drogę. Idę więc wzdłóż drogi nr 59 (czyli E-77) przez miasto. Beznadziejnie, bo jezdnia dwupasmowa i samochody za szybko jadą. Ale kilkaset metrów i mam bardzo szerokie asfaltowe pobocze. Nawet karton sie znalazł w trawie. Piszę "BB" (Banska Bystrica), czekam dwie minuty i jadę 53 kilometry Skodą Felicją. Gościu z firmy produkującej tokarki.
| Oceń relację |
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














