Strona główna » Chile » Szlakiem Inków

Turysci z kolorowymi, wypchanymi plecakami i kolorowo ubrani tubylcy z wszelakiego rodzaju pakunkami wypchanymi roznego rodzaju dobrem. Druga klasa pociagu do Quillabamba jest tak zatloczona, ze z trudem udaje mi sie znalezc wolny kat. Wciskam plecak pomiedzy siedzenia i sadowiac sie na nim z zainteresowaniem obserwuje goraczkowo krzatajacych sie dookola mnie ludzi. Juz w kilka minut po odjezdzie w wagonie pojawiaja sie, glosno oznajmiajac swoje przybycie, sprzedawcy sniadaniowych przysmakow i nieodzownej herbaty z lisci coca. Z podziwem i lekkim zaniepokojeniem przygladam sie ich zrecznym manewrom czajnikami z wrzatkiem, tuz nad glowami pasazerow. Pare kubkow herbaty umila znacznie ponad 3 godzinna podroz.

Szlakiem Inków

Wycieczki, Zwiedzanie ...
Miłośnik podróży Crazytrails
2003-11-20 15:42:23
Wyświetlono razy (ostatnio: ) Rating 5/5Ocena 5.00 z 5.00. 3 głosów oddanych

"osady", w miejscu skad mam doskonaly widok na gorne pietro doliny i zamykajaca go, ginaca teraz w mglach przelecz Warmiwanusca (4198 m. npm).

Budze sie drzac z zimna. Na zewnatrz szary i mglisty poranek. Temperatura spadla w nocy chyba ponizej zera. Wmuszam w siebie kawalek chleba i dziwnie wygladajacego, ale calkiem przyzwoitego w smaku sera, ktory kupilem na bazarze w Cuzco. Po godzinie szybkiego marszu wychodze wreszcie ponad mgly. Cudowny widok. Wypelniona mgla dolina otoczona wysokimi (okolo 6 000 metrow), osniezonymi szczytami. Jeszcze jedna godzina i osiagam przelecz Warmiwanusca, najwyzej polozony punkt "Szlaku Inkow". Teraz juz tylko w dol... no nie zupelnie. Po dlugim i nudnym zejsciu w doline i przekroczeniu rzeki wspinam sie na druga przelecz (3998 m.npm), zatrzymujac sie po drodze przy owalnych ruinach Runturacay. Tuz pod przelecza dogania i mija mnie karawana tragarzy. Wielkosc i (prawdo podobnie) ciezar pakunkow na ich plecach wzbudza podziw. Po przekroczeniu przeleczy i "lunchu" zlozonego z bananow i wody schodze do kolejnych ruin-Sayacmarca. Zatrzymuje sie tu na dluzsza chwile podziwiajac lokacje tego miejsca i kunszt budowlany jego tworcow.

Przekraczam rzeke Rio Aobamba i lasem wedruje w kierunku ostatniej "wysokiej" przeleczy (3700 m.npm) i ruin Phuyupatamarca. Zejscie z przeleczy to makabryczne "Schody Inkow", setki kamiennych stopni po pokonaniu ktorych najtwardsi koncza z trzesawka kolan. Na gumowych konczynach dowlekam sie do schroniska, przy ktorym mam zamiar spedzic druga noc. Widok jak poprzedniego wieczoru, wszedzie namioty, udaje mi sie "zdobyc" jedno z ostatnich miejsc-prawie w krzakach. Po rozbiciu namiotu ide rozejrzec sie po pobliskich (jakies 500 metrow) ruinach Huinay Huayna.

Wstaje bardzo wczesnie. Okolo dwoch godzin zajmuje mi dojscie do tzw. Bramy Slonca (Intipunku) skad po raz pierwszy mozna ujrzec, polozone w dole-"zaginione miasto Inkow"-Machu Pichu. Z przeleczy juz tylko okolo godziny marszu wygodna sciezka. Caly czas wspanialy widok na Machu.

Z wyjatkiem niewielu tubylcow nikt nie wiedzial o istnieniu tego miejsca az do 24 lipca 1911 roku, kiedy to amerykanski historyk Hiram Bingham przypadkiem tu dotarl. Pomimo wielu ekspedycji i intensywnych prac wykopaliskowych wiedza o Machu Pichu jest po dzis dzien raczej znikoma. Kunszt budowlany i ilosc ornamentow wskazuje na to, ze miejsce to bylo waznym osrodkiem kultowym.
Na lewo od placu centralnego leza najwazniejsze i najbardziej interesujace budowle. Warto wspiac sie dlugimi schodami do "Hut of the Caretaker" skad roztaczaja sie dech zapierajace widoki. Zaraz obok mozna znalezc najwazniejsza swiatynie miasta Inkow-"Intinuatana". Rzezbiony kamien na jej wierzcholku uzywany byl przez kaplanow do okreslania por roku.

Machu otwarte jest dla zwiedzajacych kazdego dnia od 7.30 do 17.00. Bilet wstepu dla cudzoziemcow kosztuje 10 dolarow na jeden dzien (oplata ta jest wliczona w 17 dolarowa oplate za przejscie "szlaku"), lub 15 na dwa. Wszystkim pokonujacym "szlak" polecam dotarcie tu jak najwczesniejsza pora, przed autokarowym tlumem, ktory szybko zamienia to dostojne miejsce w jarmark.

Po obejrzeniu wszystkiego co ciekawe wlocze sie jeszcze przez godzine starajac sie nastroic do mistycyzmu tego miejsca, jednak szybko przeganiaja mnie, dowozone przez autokary, stada zwiedzajacych. Strzelam kilka standartowych "szotow", w tym jedno niecodzienne ze znudzona, ledwo dostrzegajaca mnie lama na pierwszym planie. Kreta, lesna droga, ksztuszac sie w chmurach spalin mijajacych mnie autobusow udaje sie do polozonej 700 ponizej Machu Pichu stacji Puenta Ruinas. Na stacji ruch przeogromny. Kramy, handlarze, pamiatki i.... ogromna kolejka po bilety, w ktorej utkwilem na dwie godziny.

moje wyprawy...

Strona:  1  [2]
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>


Szlakiem Inków Szlakiem Inków Szlakiem Inków Szlakiem Inków Szlakiem Inków Szlakiem Inków
Zobacz zdjęcia: Chile

Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Chile - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Chile - filmy z wakacji Chile - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Chile - szczepienia, porady zdrowotne Chile - kuchnia, potrawy, alkohole Chile - kultura, obyczaje, zabytki Chile - pogoda, temperatura, klimat


Odyssei Forum Podr�nika







Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Chile

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Chile