• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

III Edycja Pucharu Gryfa Pomorskiego w kolarstwie górskim 6.07.2003 r.

bikerszymon Wyświetlono: 144 razy 2005-09-23 20:23:35
  Ocena:3.11 (89 głosów)


Start w tej imprezie traktowałem raczej rekreacyjnie - zależało mi głównie na ukończeniu imprezy, gdyż poprzedniego dnia brałem udział w maratonie w Pucku i nie czułem się zbyt mocno tego dnia. Koło godziny 8:30 zadzwonił budzik. Otworzyłem oczy i pomyślałem sobie, że skoro poprzedniego dnia startowałem w maratonie to dzisiaj mogę się cały dzień obijać. Dopiero po paru minutach doszło do mnie, że rzeczywistość jest mniej kolorowa. Nie było czasu na wylegiwanie się - trzeba było odkopać spod błota rower i zobaczyć czy jeszcze nadaje się do użytku. Tak jak przewidywałem, łańcuch był dosłownie czerwony, a przerzutki i hamulce zabetonowane wczorajszym błotem. Ubranka także nie wyglądały lepiej, ale nie miałem czasu ich wyprać. Po dwóch godzinach szorowania roweru, udałem się do Parku Kasprowicza gdzie zorganizowane były zawody.
Start w tej imprezie traktowałem raczej rekreacyjnie - zależało mi głównie na ukończeniu imprezy, gdyż poprzedniego dnia brałem udział w maratonie w Pucku i nie czułem się zbyt mocno tego dnia. Koło godziny 8:30 zadzwonił budzik. Otworzyłem oczy i pomyślałem sobie, że skoro poprzedniego dnia startowałem w maratonie to dzisiaj mogę się cały dzień obijać. Dopiero po paru minutach doszło do mnie, że rzeczywistość jest mniej kolorowa. Nie było czasu na wylegiwanie się - trzeba było odkopać spod błota rower i zobaczyć czy jeszcze nadaje się do użytku. Tak jak przewidywałem, łańcuch był dosłownie czerwony, a przerzutki i hamulce zabetonowane wczorajszym błotem. Ubranka także nie wyglądały lepiej, ale nie miałem czasu ich wyprać. Po dwóch godzinach szorowania roweru, udałem się do Parku Kasprowicza gdzie zorganizowane były zawody.
Tak samo jak w Pucku, także w Szczecinie pogoda nie była najlepsza. W przypadku Parku Kasprowicza wpłynęło to jadnek pozytywnie na jazdę rowerem. Szutrowe ścieżki, które w czasie upału były śliskie teraz zapewniały świetną przyczepność na zakrętach. Tylko odcinki trawiaste zrobiły się nieco bardziej błotniste, ale i tak nie było problemów z ich pokonaniem. Na starcie pojawiła się stała ekipa szczecińskich zawodników. Chcąc uniknąć zbyt gwałtownego startu ustawiłem się na końcu grupy. Po strzale startera zrobiło się małe zamieszanie, ktoś z przodu przyhamował i Rafał jadący koło mnie prawie na niego wpadł. Mniej więcej na początku drugiego okrążenia poczułem, że jedzie mi się całkiem dobrze. Podkręciłem trochę tempo i zacząłem mijać kolejnych zawdoników. Około siódmego okrążenia dogoniłem Tomka i Mariusza. Nie udało mi się ich minąć tak szybko jak poprzednich rowerzystów. Zaczęło mi powoli brakować sił. Stwierdziłem, że lepiej będzie pojechać z nimi te kilka ostatnich okrążeń, odpocząć i zaatakować na końcu. Trzymaliśmy szybkie tempo, momentami chyba tylko siłą woli trzymałem się osoby jadącej z przodu. Szczególnie na ostatnim okrążeniu przyspieszyliśmy. Chciałem zaatakować na ostatnim krótkim podjeździe prowdzącym w stronę basenu przeciwpożarowego. Niestety nie zmieściłem po wewnętrznej zakrętu między Mariuszem a taśmą. Musiałem odczekać chwilę aż wyjedziemy na prostą, wtedy wyskoczyłem do przodu i dałem z siebie wszystko żeby nie zdołali mnie dogonić na płaskim odcinku na polanie. Kiedy przejechałem ową polanę i wyjechałem na ostatni zjazd do mety wiedziałem już, że nie zdałają mnie dojść. Metę przejechałem na 9. miejscu.


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju