Brazylia 2002
jarotukan Wyświetlono: 2400 razy 2005-09-23 16:41:33![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.01 (129 głosów) |
Reportaż z wyjazdu do Brazylii w 2002 roku.
http://jarotukan.republika.pl
Ku nowej przygodzie.
Do wyjazdu przygotowywaliśmy się z kolegą Danielem od 2 lat. Plan opracowaliśmy już w Polsce, celem naszej wyprawy stała się rzeka Trombetas. Chcieliśmy dotrzeć do jej źródeł, zbadać dziką przyrodę, spotkać izolowane plemiona. Na mapie, wzdłuż rzeki biegła droga, co dodatkowo zachęciło nas do wyboru tej trasy. Była to alternatywa, w razie niespławności rzeki, część trasy można pokonać samochodem. Ostatnią osadą na naszej trasie miało być Tiago, dalej to już tylko dżungla i dzika przyroda, której szukaliśmy.7
Wyruszyliśmy z Berlina, po 2 dniach – 23.06.02 wylądowaliśmy w Manaus. Wiele o tym mieście czytaliśmy, o jego wzlotach i upadkach, kauczukowym bumie i szumnej nazwie ,,stolicy Amazonii”. Ale byłbym kłamcą gdybym powiedział, że mnie ono zachwyciło. Przyglądając się życiu portowej biedoty, doszliśmy do wniosku, że to obraz XVII w Anglii. Ogromny port, smród gnijących odpadków, szczury, karaluchy oraz tony śmieci. Żałosny był to widok, ludzi w tym małych dzieci wygrzebujących ze śmietników resztki jedzenia. Samo centrum miasta wygląda całkiem nowocześnie, ale z racji, iż jestem dokumentalistom nie poświęciłem mu większej uwagi, z wyjątkiem muzeum Indian.
Królowa – Amazonka.
Po trzech dniach pożegnaliśmy Manaus i ruszyliśmy barką w dół Amazonki. Naszym celem było miasto Oriximina. Całkiem inaczej wyobrażałem sobie podróż na zatłoczonej barce. Spodziewałem się nudy, złodziejstwa i kiepskiego jedzenia. I tutaj po raz pierwszy w Brazylii rozczarowałem się na plus. Nudy tu nie uświadczyłem, kuchnia znośna no i przepiękne widoki. Amazonka rozlana szerokim korytem, niezliczona liczba kanałów, wysp oraz gdzie niegdzie piękna, zalewowa dżungla. Momentami na horyzoncie niebo stykało się z wodą, widok niczym z morskiego wybrzeża. Wschody i zachody słońca wynurzające się nad dżunglą robiły na nas ogromne wrażenie.
Na górnym pokładzie znajdował się barek, telewizor i leciała latynoska muzyka, można tam było nawiązać wiele znajomości. Właśnie tam mieliśmy okazję obejrzeć mecz Brazylia-Turcja (1:0). Jakaż tam była później radość....
W górę Trombetas.
Po dwóch dniach dotarliśmy do celu. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy barkę i ruszyliśmy w górę rzeki Trombetas. W towarzystwie Indian Wai-Wai całą noc płynęliśmy do miejscowości Kaszuera. Pomijając fakt, że sternik w nocy przysnął i uderzyliśmy w gąszcz dżungli, to podróż minęła szczęśliwie.
Na miejscu pojawiło się wiele niejasności, przez 2 dni przeprowadziliśmy wiele rozmów, które rozświetliły nam całą sytuację. Okazało się, e cały nasz plan spalił na panewce.
| Oceń relację |
Komentarze
BrazyliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















Ja moich studentów z Instytutu Katalizy też trzymam surowo,
za kradzieże sprzętu, odczynników wywalam.