Wielka Brytania - część II
cebo Wyświetlono: 873 razy 2005-09-22 20:58:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.73 (45 głosów) |
Podróż do Wielkiej Brytanii była naszą jak dotąd najdłuższą podróżą. Zrobiliśmy najwięcej kilometrów, spędziliśmy w tym kraju najwięcej czasu. I chyba (jak na razie) najbardziej nam się tam podobało.
A oto skrót i wyjątki z naszego dziennika podróży...
http://aleksandra.cebo.webpark.pl
Termin: sierpień i kawałek września 2001r.
Dzień 20.
Dzień na Skye zaczeliśmy od krótkiej wizyty w Kyleakin, małej turystycznej miejscowości. Chcąc skorzystać ze słońca minęliśmy Bradford i Portree kierując się w stronę Storr. Na niewielkim parkingu zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy na szlak prowadzący najpierw przez las, a później przez skały porośnięte jedynie gdzieniegdzie niską trawą.
Najpiękniejszym obiektem na wzgórzach jest niezaprzeczalnie The Old Man of Storr, samotna iglica ostańca wznosząca się prosto ku niebu. Otoczona rozrzuconymi chaotycznie mniejszymi, poszarpanymi skałami. Stojąca w cieniu masywnych ścian szczytu wzgórza. Widoczny z daleka i z daleka rozpoznawalny symbol wyspy.
Po powrocie ze wzgórz ruszylismy dalej drogą prowadzącą wzdłuż brzegów wyspy. Zatrzymywaliśmy się jeszcze kilkukrotnie by zabaczyć między innymi Kilt Rock (piękne morskie klify), ruiny średniowiecznej fortecy Duntulum Castle oraz Flora MacDonald's Monument - niewielki skansen, w którym zgromadzono grupę chat reprezentujących życie wiejskie na wyspie pod koniec XIX wieku.
Dzień zakończyliśmy w Portree, głównym mieście Skye.
Dzień 21.
Drugi dzień na Skye poświęciliśmy sztuce. Odwiedzaliśmy więc m.in. zakłady garncarskie, galerie, warsztaty lokalnych wytwórców biżuterii, zakłady garbarskie, w Eilean Iarmain natrafiliśmy na wystawę rzeźb miejscowego artysty.
W końcu musieliśmy opuścić wyspę i jeszcze tego samego wieczoru znaleźliśmy się w Fort William.
Dzień 22.
Od samego rana szykowaliśmy się na wielka wyprawę - mieliśmy zdobyć szczyt najwyższej góry w Wielkiej Brytanii - Ben Nevis.Do plecaków zapakowaliśmy jedzenie na cały dzień, ubrania i ruszyliśmy na szlak, na którym roiło się od turystów. Kamienna ścieżka wyglądała jak nadmorski deptak w szczycie sezonu. Dzień był słoneczny, ciepły, wprost wymarzony na taką wyprawę.
Im bliżej szczytu, tym częściej widzieliśmy ludzi ubranych w ciepłe kurtki, zapięte pod samą szyję, rękawiczki i wełniane czapki. Na tle wspinających się, ubranych w szorty i bawełniane koszulki z krótkimi rękawkami, wyglądali dość dziwnie. Jednak, gdy tylko dotarliśmy na tonący w chmurach szczyt, sami bardzo szybko dopięliśmy nogawki do spodni, założyliśmy bluzy i kurtki. Po jakimś czasie rozpoczęliśmy powrotną wędrówkę na dół, do Fort William. Całą wyprawa na Ben Nevis zajęła nam około 7 godzin, czyli zmieściliśmy się w śreniej wynoszącej między 6 a 8 godzin - tam i z powrotem.
Dzień 23.
Rankiem opuściliśmy Fort William, by pojechać do leżącego jakieś 80 km na południe Oban.
| Oceń relację |
Wielka BrytaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















