FInlandia - Norwegia - Estonia - Łotwa - Litwa 2005
cebo Wyświetlono: 4064 razy 2005-09-22 20:24:04![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.64 (72 głosów) |
Udało nam się wyrwać z domu i pracy na całe trzy tygodnie. W porównaniu z dwoma poprzednimi latami, to niezły sukces. Miało to swoje odzwierciedlenie w przebytej przez nas trasie - 7,5 tyś. km i ilości miejsc, które chcieliśmy zobaczyć i odwiedzić, co nam się udało. A szczegóły trasy poniżej...
http://aleksandra.cebo.webpark.pl
Termin: 30 lipiec - 20 sierpień 2005
Dzień 1.
Wbrew wszelkim negatywnym przeczuciom udało nam się wyruszyć przed południem i na dokładkę nie musieliśmy się po nic wracać do domu. Jechało się nieźle aż do Warszawy, gdzie na swej drodze napotkaliśmy roboty drogowe, w efekcie czego utknęliśmy w korkach. I tak nam już zostało na wiele, wiele kilometrów. I do Białegostoku i dalej do Augustowa. Efektem tego było przekraczanie granicy litewskiej 12 godzin od momentu opuszczenia domu. Zmęczyła nas droga i upał i zanim jeszcze dojechaliśmy do Kowna, musieliśmy zrobić sobie postój na zregenerowanie sił.
Dzień 2.
Ponieważ na wakacjach, a zwłaszcza w drodze, nie wylegujemy się do południa już przed dziewiątą rano przekraczaliśmy granicę łotewską. A na terminalu promowym w Tallinie znaleźliśmy się o 17ej miejscowego czasu. Od razu poszliśmy do kasy i wykupiliśmy bilety na Autoekspress do Helsinek. W ciągu następnej godziny znaleźliśmy się na promie i odpływaliśmy z estońskiej stolicy.
Po zjechaniu z promu i szybkiej odprawie paszportowej, wyjechaliśmy z portu i w mgnieniu oka znaleźliśmy sobie miejsce na nocleg. Nawet się nie rozpakowując od razu poszliśmy się przejść.
Ponieważ zamieszkaliśmy z dala od centrum i ze względu na wieczorną już porę ten pierwszy spacer ograniczyliśmy do nabrzeża i okolic Parku Sibeliusza. W końcu nikt i nic nas już nie goniło i mieliśmy co najmniej cały następny dzień na szwędanie się po Helsinkach.
Dzień 3.
Od samego rana byliśmy już na nogach i na początku nie mieliśmy zbyt raźnych min - całą noc padało, a ranek był pochmurny i nieco dżdżysty. Ponieważ jednak my się przygód nie boimy, wyruszyliśmy w miasto uzbrojeni w parasol. Kurtek nie zabraliśmy, co się później okazało dobrym posunięciem.
Ponownie przechodziliśmy obok olbrzymich organów Sibeliusza. Muszę przyznać, ze pomnik robi wrażenie. Trasę tak sobie wyznaczyliśmy, by przechodzić obok Temppeliaukio - kościoła wykutego we wnętrzu skalnego wzniesienia. Ponieważ był zamknięty, obeszliśmy sobie teren dookoła i zajrzeliśmy do środka przez szklane drzwi (szczerze mówiąc aktualny informator i różne kartki przy wejściu oznajmiały radośnie zupełnie różne godziny otwarcia kościoła).
Od kościoła zawędrowaliśmy w pobliże dworca kolejowego, w bliskim sąsiedztwie którego znajduje się Muzeum Sztuki Współczesnej. Spora część ekspozycji Muzeum stale znajduje się w przyległym parku.
Pod dworcem znajduje się jeden z punktów wypożyczania rowerów, którymi można sobie jeździć po Helsinkach. Wrzucamy do mechanizmu monetę 2 EURO i odpinamy rower, który jest już do naszej dyspozycji. Po skończonej przejażdżce przypinamy rower w jednym z takich punktów i odzyskujemy swoje 2 EURO.
| Oceń relację |
ŁotwaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















