Pierwsze zimowe wejście na Shishę 14.01.2005 - Część I - Pierwsza część artykułu o zimowej wyprawie na Shishę, czyli to co się działo po powrocie pod tę górę, z której zawracaliśmy rok wcześniej zaledwie 300 metrów od wierzchołka...
Pierwsze zimowe wejście na Shishę 14.01.2005 - Część I


Piotr Morawski2005-09-21 21:59:08
Wyświetlono razy (ostatnio: )
kuluaru i docieramy do stanowiska, które zakładałem z tydzień wcześniej. Niewielka platforma przyklejona do skał pełna jest lin, haków, śrub i szabli śnieżnych. Depozyt. Zabieram stąd trochę śrub i 200 metrów lin. Koreański plastik, ciężki niesamowicie. Zarzucam polecak, który conajmniej podwoił swoją wagę, na plecy i usiłuję ruszyć do góry. Tracę równowagę i zawisam na stanowisku. Nie przypuszczałem, że będzie aż tak ciężko. Przede mną około 100 metrów śnieżnym kuluarem do góry. Dopiero tam będę mógł zrzucić linę, bo stamtąd zacznę poręczować. Robię zaledwie dwa, trzy kroki i muszę odpoczywać. Irytuje mnie moja powolność, ale nic na nią nie poradzę. Nie przeskoczę własnego organizmu. Kiedy jestem już w połowie drogi widzę jak Simone dociera do załadowanego sprzętem stanowiska. Bierze kolejne sto metrów lin, śruby i kilka szabli śnieżnych. W przerwach pomiędzy krokami liczę ile mamy sprzętu. Myśli się rwą ze zmęczenia, ale w końcu dochodzę do wniosku, że do przełęczy powinno starczyć. Dobra nasza!
Docieram do końca tych stu metrów. Wyssały ze mnie więcej sił niż całe podejście z jedynki. Z ulgą zrzucam plecak, zdejmuję z niego liny i czekam na Simone. Który idzie tak samo wolno jak ja. Kiedy przystaje i patrzy do góry, widzę jak jego twarz wykrzywia grymas. Jest także zmęczony, dodatkowy ciężar ciągnie na dół. A przed nami dopiero właściwa robota na dzisiaj. Dotrzeć do przełęczy i założyć obóz drugi. Patrzę do góry i wiem, że przełęcz nie będzie na wysokości 7200-7300 tak jak się spodziewaliśmy. Conajmniej ze sto metrów wyżej. Dobrze, że wzięliśmy aż tyle lin. Oby wystarczyły - myślę teraz z niepokojem. Na niebie pojawiły się jakieś chmury. Nie wyglądają jednak groźnie. Dużo bardziej mi doskwiera wiatr i drobiny śniegu które niesie z zawrotną prędkością. I które wbijają się boleśnie w twarz, jedyną odsłoniętą
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















