Pierwsze zimowe wejście na Shishę 14.01.2005 - Część I - Pierwsza część artykułu o zimowej wyprawie na Shishę, czyli to co się działo po powrocie pod tę górę, z której zawracaliśmy rok wcześniej zaledwie 300 metrów od wierzchołka...
Pierwsze zimowe wejście na Shishę 14.01.2005 - Część I


Piotr Morawski2005-09-21 21:59:08
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Chowam się w śpiworze cały i oddechem ogrzewam wnętrze. Noc mija powoli, nie możemy zasnąć. Jutro będzie męczący dzień - myślę - ale też cholernie ważny dla wyprawy. W końcu nadchodzi poranek. Jeszcze bardziej mroźny niż noc. Czekamy z niecierpliwością na słońce, by wypełznąć ze śpiworów. Ledwie nadchodzi od razu wstępuje w nas życie. Szybkie przejście ze śpiworów do kombinezonów, krótkie śniadanie i wystrzeliliśmy z namiotów. Niebo błękitne, wiatr jak zwykle potwornie wieje. Zakładam raki i lecę do góry. W myślach robię przegląd zawartości plecaka. Namiot na dwójkę, jedzenie, rękawiczki, gogle zostawiłem w namiocie, zabiorę je następnym razem. Jak będziemy szli na szczyt lepiej się przygotuję. Trochę niezbędnego ubrania, kartusze na gaz... Zaraz, leżały przed namiotem jak zaczynałem podchodzić. Zrzucam plecak, przypinam go do liny i lece 100 metrów niżej, z powrotem do jedynki. Mijam Simone, któremu tylko rzucam po drodze, że czegoś zapomniałem. Kilka minut poźniej podchodzę do góry z kartuszami w ręku. Dobrze, że sobie przypomniałem, gdzybyśmy tak wylądowali bez gazu w dwójce... Wolę o tym nie myśleć.
W KOŃCU NA PRZEŁĘCZY
Simone na mnie zaczekał. Mijam go, zakładam plecak i teraz nieodwołalnie dzień ciężkiej pracy się zaczyna. Jesteśmy na wysokości prawie 7000 metrów, a gnamy do góry jak szaleni. Robimy nawet po kilkadziesiąt kroków za jednym razem. Jakbyśmy się ścigali. Mimo ciężkich plecaków. Coś nam mówi, że dzisiaj trzeba założyć dwójkę. Dajemy z siebie wszystko. To będzie ważny moment dla wyprawy. Jak założymy dwójkę, zejdziemy do bazy, odpoczniemy i droga na szczyt będzie otwarta.
Długie podejście pod szczelinę brzeżną. Trochę kłopotów z jej przekroczeniem. potem kuluar wypiętrzający się nad nami skałami i śniegiem. Coraz wyżej, ale tempo nieustanie podkręcamy. Koniec kuluaru
...
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















