• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Pływający Dom - Praca dla Wybranych

pocahontas Wyświetlono: 1499 razy 2005-09-21 17:09:39
  Ocena:2.69 (184 głosów)


Witam w domu - taki napis powitał mnie nad załogowym wejściem na pokład. Ogromne, piętnastopokładowe statki, o bajkowych wnętrzach prezentowały się wspaniale. Indyjskiego pochodzenia kierownik zaprosił mnie do eleganckiego biura, popatrzył na podanie i zadał tylko jedno pytanie. Czy boi się pani ciężkiej pracy? Zaprzeczyłam, nigdy nie jest łatwo. Zostałam kelnerką. W kontrakcie wypisano zalety, jakie przynosi praca na morzu. Były to m.in. międzynarodowe otoczenie, przyjaciele na całe życie, miłe środowisko pracy, darmowe podróże, wyżywienie, 2- osobowa kabina i zarobki zależne od jakości mojej pracy. Nie zauważyłam jednego, małej notki na dolnym rogu listu, że będę musiała pracować nieco więcej godzin niż na lądzie. Wszystko wyglądało obiecująco: przygoda a zarazem duże pieniądze.
Dwa tygodnie później stanęłam przed moim nowym, pływającym domem. Głównym portem był Cape Canaveral na Florydzie, trasa obejmowała Freeport i Nassau na wyspach Bahama. O takich miejscach wcześniej mogłam tylko pomarzyć. Tutaj odbywało się miesięczne szkolenie. Pełna zapału i dobrych myśli znalazłam się na pokładzie wraz z trzydziestką nowych kolegów. Wszyscy byliśmy tak samo zagubieni i zdenerwowani. Dla niektórych nie był to pierwszy kontrakt, ale jak się dowiedziałam awans do tzw. collegu był nagrodą za pracę na dolnych pokładach. To jest praca dla wybranych mówili Azjaci. Poczułam się dumna, ponieważ od razu tutaj mnie skierowano. Byłam jedną z niewielu dziewcząt. Dopiero niedawno zaczęto rekrutację kobiet do pracy na oceanie. W grupie za to znalazło się mnóstwo Hindusów, Tajlandczyków, Filipińczyków i Latynosów, a spośród 80 narodowości Europa była mniejszością. Po wypełnieniu pakietu ankiet, odebra no nam paszporty i wysłano do kabin.

Moja współlokatorka Jenny, dziewczyna z Bułgarii, doskonale mówiła po polsku. Szybko też stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami. Nie wolno było nam posługiwać się innym językiem niż angielski, ale nikt tego zakazu nie przestrzegał. Na rozpakowanie bagażu dostaliśmy niecałe pól godziny, po czym rozpoczął się pierwszy wykład. Nawet nie zauważyłam, kiedy znaleźliśmy się na oceanie.

Pierwsze dni minęły na ciągłym błądzeniu w labiryncie korytarzy. Trzy dolne pokłady wyglądały identycznie, jedynie numerki kabin wskazywały, w którym miejscu aktualnie się znajduję. Na końcu każdego była wspólna łazienka wątpliwej czystości. Nie mieliśmy okien, więc często trudno było odróżnić dzień od nocy. " Okno to darmowe akwarium" - śmiała się załoga . Kabina to piętrowe łóżko, małe biurko i szafa. Z trudnością zmieściłam tam własną walizkę. Szybko zaczęłam pozbywać się złudzeń. O basenach, pięknych dyskotekach i ścieżce do joggingu mogłam tylko pomarzyć. Nie wolno nam było przebywać w miejscach przeznaczonych dla gości, oprócz miejsc pracy. Z dnia na dzień przybywało zakazów i nakazów. Mieliśmy obiecany basen dla załogi, ale miał on niecałe 2 metry długości i był wypełniony słoną wodą, a siłownia nawet ładnie wyposażona, szybko stała się jedynie marzeniem ze względu na zupełny brak wolnego czasu. Jedyną rozrywką był tak zwany "crew bar" (mały bar dla załogi), o niskich cenach alkoholu, który często stawał się odreagowaniem na długi dzień pracy, ale również zabójcą dla zdrowia i snu. Pierwsze półtora tygodnia to wyłącznie wykłady. Wprawdzie trwały całe dwanaście godzin, ale tylko wtedy mieliśmy okazję wykorzystać wszystkie dogodności przeznaczone dla załogi. Lekcje były pomieszane z grami, śmiechem i oglądaniem zabawnych filmów nagranych podczas pracy różnych osób.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Renata / 2008-09-27
    Gratulacje!!
    A czy podwoch latach nadal pracujesz na statkach???
    Ja wlasciwie pol mojego zycia marze o dlugodystansowym rejsie, i czasowej pracy na morzu, jednakze zawsze patrzylam na to tylko zauwazajac te pozytywne strony , dzieki za otwarcie oczu:)...
    ale marzenia pozostja marzeniami...i mimo wszystko pragne sprobowac...
    artykul swietny
  • marlena / 2008-07-20
    ..silna dziewczyna, ja to czytam jak koszmar..
  • a / 2008-02-23
    no cóż, swietnie oddalas te atmosfere, ktora do dzisiaj sni mi sie po nocach. Praca na statku to prawdziwa szkola zycia i sztuka jest tam wytrwac te kilka miesiecy...
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju