Jak wygląda życie Indian w rezerwatach? Gdzie podziały się tipi? Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? Czy da się wrócić do przeszłości? Czy warto walczyć? Te i wiele innych pytań zadaje sobie wielu z nas. "Indianiści", Polacy, którzy myślą, że wiedzą dużo o życiu narodów tubylczych. Jestem jedna z nich, wydawało mi się, że jestem gotowa, aby stanąć twarz w twarz z prawdziwym życiem. Czy się rozczarowałam? Czy udało mi się znaleźć moją scieżkę wiodąca przez nieznany świat wstrząsających realiów? Myślałam, że wiem czym jest życie. Myślałam, że wiem co to znaczy "bieda".
Teraz wiem, ze tak naprawdę nikt z nas nie zna prawdy. A życie Indian jest niekończącą się walką o wolność, tradycje, honor i ...chleb. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. W ciągu jednego roku poznałam mojego Nauczyciela, mój świat i moje przeznaczenie. Poznałam ludzi, którzy wierzyli we mnie od samego początku, którzy maja tak niewiele, a dali mi więcej niż ktokolwiek inny.
Poniedziałek rano wraz ze wschodzącym słońcem zaczęła się podróż mojego życia.
To taki trzeci świat w Ameryce

Pocahontas2005-09-21 16:58:38
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Podróż do Dakoty
Wsiadłam w wielkiego, błękitnego Dodge'a i wraz z dwoma towarzyszami podróży udaliśmy się do South Dakota, rodzinnej ziemi Indian. Na początku czułam się trochę skrępowana. Jamesa znałam już od roku. Był wielkim wsparciem dla mnie w ciągu mojego całego pobytu w Ameryce. Szaman plemienia Lakota zajął się mną jak własną córką. Dawida właśnie poznałam. To jest jego podróż. Przygotowuje się on do odbycia, jak się później przekonałam, bardzo ważnych ceremonii. To wielka próba dla mnie i dla niego. Podróż przy dźwięku indiańskich bębnów mijała spokojnie. Minęliśmy stany Floryda, Georgia i Tenesee praktycznie bez żadnych problemów. Dopiero w nocy spotkałam się pierwszy raz z tym jak traktowani są Indianie w Ameryce. Zatrzymała nas policja. Kazali Jamesowi wyjść z auta, zadawali mu mnóstwo pytań o nas, o cel naszej podróży... Następnie kazano mu się cofnąć, a nam wysiąść z auta...tysiące pytań, dokumenty... Było bardzo zimno, przeszliśmy na tył auta. Policjanci zaczęli przeszukiwać nasze rzeczy, torba po torbie, sprawdzono również nas. Po czym wpuszczono psa miedzy nasze bagaże...Chyba ich rozczarowaliśmy... nie znaleźli nic.. No cóż, nasze dokumenty mogły wyglądać podejrzanie: Polka pracująca na statkach, indiański szaman i były żołnierz wojny w Wietnamie. Ale dlaczego wybrano nasze auto, czy indiańskie ozdoby i naklejka na szybie wyglądały podejrzanie? Wytłumaczono nam, iż szukano narkotyków i broni... dlaczego właśnie my?
Co jeszcze nas czeka? Co czeka mnie, Europejkę, "wtykającą nos" nie tam, gdzie trzeba. Mogliśmy odmówić rewizji, ale wtedy czekałoby nas dużo więcej problemów. Nie zostało nam nic, jak tylko grzecznie przytakiwać. Nawet na głupie pytanie "skąd wzięliście ta piękną dziewczynę, ja musiałbym za to dużo zapłacić" Dawid grzecznie odpowiedział: "Mieliśmy szczęście". Nietrudno sobie wyobrazić jak
...
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





























Iwona, 2005-10-29 17:50:51