• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28280
  • Porad: 18790
  • Postów: 112543
  • Tematów: 10279

To taka Norwegia tylko po drugiej stronie świata

Michał Wyświetlono: 3162 razy 2003-11-17 22:21:33
  Ocena:3.18 (51 głosów)


Od zawsze chyba chciałem tam pojechać... „To taka Norwegia tylko po drugiej stronie świata” - powiedział mój przyjaciel, który nigdy tam nie był. A ja już się w duchu cieszyłem, Norwegia, Szkocja, Alaska, Patagonia: surowy klimat, który bardzo mi odpowiada. Do tego daleko od domu no i przede wszystkim Ameryka Południowa, jak dla mnie na najwspanialszy kontynent na świecie.
Od zawsze chyba chciałem tam pojechać... „To taka Norwegia tylko po drugiej stronie świata” - powiedział mój przyjaciel, który nigdy tam nie był. A ja już się w duchu cieszyłem, Norwegia, Szkocja, Alaska, Patagonia: surowy klimat, który bardzo mi odpowiada. Do tego daleko od domu no i przede wszystkim Ameryka Południowa, jak dla mnie na najwspanialszy kontynent na świecie.

Patrząc na mapę pomyślałem, że dalej to już chyba jest tylko do Australii, 13 godzin lotu z Europy do Santiago de Chile a potem jeszcze 3 do Punta Arenas. Jadę tam nieodwołalnie.
Jest początek grudnia. Na warszawskim lotnisku przez cały wczorajszy dzień nic nie wylądowało z powodu nagłych opadów śniegu a potem mgły. Porąbana pogoda. Ufam, że dziś jednak „coś” poleci. Konkretnie to Iberia i konkretnie to do Madrytu gdzie mam przesiadkę. Ostatnie kilka fajek tuż przed wejściem do budynku lotniska, żeby napalić się na zapas.

Krótka odprawa bagażowa, żadnych komunikatów o odwołanych lotach, znaczy się lecę. Do Madrytu poszło w sumie bez problemu, tam mam parę ładnych godzin czekania. Leżę na karimacie i obserwuje ludzi na lotnisku. Zawsze to robię kiedy mam czas. Co za przeróżne typy ludzkie, co za „twarzowcy” podróżują samolotami. Czasami aż nie chce się wierzyć, że ktoś taki może lecieć na siedzeniu obok. Mija godzina za godziną, ściemnia się. Już tylko 3 godziny do odlotu. Przesuwam się taśmociągami w kierunku mojego „gejtu”. Półtorej godziny do odlotu, sporo pasażerów już czeka tak jak ja. Pół godziny do odlotu a nasz samolot jeszcze nie przyleciał. Patrzę przez szybę w kierunku naszego „rękawa” pada deszcz i nie widać żadnego ruchu, tak jakby nikt z obsługi naziemnej nie czekał na nasz samolot. No nic będzie dobrze. To już 7 godzin tu się „przechowuje” na tym lotnisku. W sumie nie pierwszy i nie ostatni raz myślę sobie. Mija „godzina zero”, stewardesa z obsługi naziemnej nie wie nic w kwestii opóźnienia, ludzie zaczynają rozważać co się mogło zdarzyć z samolotem i co będzie dalej. Już 40 minut po odlocie i wreszcie jest oficjalny komunikat. Dziś nie polecimy, może jutro rano, może jutro w południe. Teraz wszyscy pasażerowie dostaną gorący posiłek a potem każdy ma czas wolny do rana – mówi po hiszpańsku spiker. Jak to czas wolny? - Ludzie zaczynają grzmieć. Nie ma samolotu, nie ma noclegu, co 300 osób ma robić przez następne 10 godzin na lotnisku? Nawet nie da się położyć na krzesełkach, bo mają specjalnie odlany profil tak, aby nie można było wyciągnąć się na kilku jednocześnie. A co z dziećmi? Zaczyna się krzyk, gwizdy, przychodzi urzędnik z linii lotniczej, widocznie wyższy rangą, tłumaczy, że bardzo mu przykro, ale nie ma możliwości, aby na te noc zapewnić hotel niedoszłym pasażerom, nikt go nie słucha.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
ChileWybierz obszar który Cię interesuje

ChileChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju