Zapomniałem napisać, że wczoraj przy przeskakiwaniu przez rzekę upadłem i złamałem parasol. Obecnie wygląda on jak parasol dla półgłówka. Z Jhinu wyruszyliśmy o 9.00, oczywiście w deszczu i w towarzystwie niemiłosiernych pijawek, które tym razem bardziej pokochały Maryha. Nie mógł się od nich opędzić. Droga była spokojna, żadnych urwisk i potoków do pokonania. W Tolce po obiedzie udzieliliśmy porady lekarskiej młodemu Nepalczykowi, który miał gorączkę. Skróciliśmy sobie drogę skręcając za Pothaną do Khare. Po drodze mieliśmy ładny widok na całą Pokhare i na jezioro, nad którym leży ta miejscowość. Z Khare taksówką dotarliśmy do hotelu, wzięliśmy prysznic i poszliśmy do Hindusa na dal. Najedliśmy się za wszystkie czasy. Zamówiliśmy sobie także koszulki z naszymi imionami, potwierdzające nasz pobyt na ABC. We wtorek jedziemy do Kathmandu. Byliśmy obolali po trekingu. Czułem każdy mięsień na schodach. Zobaczymy, co będzie jutro. Na szczęście żadna z ran po pijawkach już nie krwawi.
Dziennik - Indie, Nepal, Sri Lanka 1999 - część V .

Wiczawicza2005-09-20 15:56:08
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Swayambhunath (Świątynia Małp). Oczywiście, (bo jakby inaczej) musieliśmy wchodzić po schodach, co było straszne po trekingu do ABC. Bilet dla bladych twarzy kosztował 50 rupii.
Na górze było dużo małp, więc musieliśmy uważać, żeby czegoś nam nie porwały. Uganiały się za nimi sfory psów. Byli turyści i byli Nepalczycy. Były młynki i dzwony, pijany strażnik i mnisi, którzy ogoleni na łyso i ubrani w żółto bordowe szaty, przechadzali się pogrążeni w modlitwie. Temu wszystkiemu towarzyszyły sterty śmieci za murami świątyni, ale tego w Azji to już się chyba nie da zmienić. Udało nam się zobaczyć modlitwy buddyjskie, to jak grali na bębnach i trąbach wywołało na nas niesamowite wrażenie. Gdy schodziliśmy ze świątyni, sprzedawcy znowu chcieli nam coś wcisnąć. 10 rupii za figurkę Buddy z kości jak to mało. Ja myślałem, że to gips, a Maryh wyjął 10 rupii. Wtedy sprzedawca powiedział, że chodziło o rupie tybetańskie, a w nepalskich to będzie minimum 150, a to już dla nas było za dużo. Zamiast tego Maryh kupił sobie za 35 rupii wisiorek i zdjęcie ze sprzedającą Nepalką.
Wieczorem kupiłem sobie aparat fotograficzny Nikona. Oszczędzałem długo i byłem strasznie zadowolony. Przez całą kolację bawiliśmy się tym aparatem i nawet, gdy to pisałem Maryh nadal się bawił, i zastanawiał się nad kupnem takiego samego aparatu. Ciekawe czy kupi. Udało nam się kupić także bilet z Kalkuty, do Raipuru na 16 lipca. Łapówka w Indiach czyni cuda.
8-VII-1999
O 5.30 zadzwonił budzik i okazało się, że pada, a dodatkowo byliśmy strasznie pogryzieni przez komary, więc poszliśmy dalej spać. Rano kupiłem dżem i chleb, zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na Dubar Square. Miałem pod wieczór sprzedać Zenita, więc wypstrykałem dużo slajdów. Potem nadeszła straszna wiadomość. Okazało się, że przepłaciłem za aparat. Maryh kupił taki sam o 50 $
...
Zobacz zdjęcia:
Sri Lanka
,
Nepal
,
Indie
Sri Lanka - wybierz obszar, który cię interesuje:








































