Niemcy, Luksemburg, Francja, Hiszpania, Portugalia
Portugalia 2003
AM2003-11-14 19:13:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.50 z 5.00. 4 głosów oddanych
i chrześcijaństwa w gąszczu kolumn. Po jego obejrzeniu wędrujemy uliczkami dzielnicy żydowskiej.
Wracając brzegiem rzeki Gwadalkiwir zatrzymujemy się przy kołach wodnych, bardzo podobnych do tych, które widzieliśmy w Syrii.
24.06.2003 wtorek
(Cordoba - Granada - Motril)
Bezpłatnymi autostradami przemieszczamy się na wybrzeże do Motrilu.
25.06.2003 środa
(Motril -Almeria - Lorca - Elx - Santa Pola)
Jedziemy w okolice Alicante. Przejeżdżamy przez najbardziej pustynne rejony Hiszpanii. W Elx skręcamy na Santa Pola. W okolicy Elx oglądamy, jedyny w Europie las palmowy, otaczający miasto.Popołudnie spędzamy nad morzem.
26.06.2003 czwartek
(Santa Pola - Alacant - Valencia - Bennicassim)
Przejeżdżamy do Benicasim. Gorąco i pustynnie. Benicasim jak i wcześniejsze Santa Pola to miejscowości typowo turystyczne zabudowane aż do samej plaży.
27.06.2003 piątek
(Bennicassim - Tarragona - Montserrat - Barcelona - Calella)
Kierujemy się na położony 45 km od Barcelony, Montserrat. Wjazd na górę, pełen emocji. Spod zabudowań klasztoru, kolejkami szynowo - linowymi można się dostać jeszcze wyżej. Niestety przejazd przez Barcelonę to jazda w nieustannym korku. Dojeżdżamy do Calleli.
28.06.2003 sobota
(Calella - Girona - Perpignan - Narbonne - Beziers - Agde)
Na zakończenie pobytu w Hiszpanii decydujemy się na zwiedzenie Girony. Kręcimy się po mieście, oglądając między innymi katedrę i łaźnie arabskie
29.06.2003 niedziela
(Agde - Montpellier - Nimes - Valence - Saint-Nazaire-en-Royans)
Żegnamy się z Morzem Śródziemnym. Początkowo jedziemy w kierunku Lyonu, decydujemy się urozmaicić sobie trasę pobytem w wysokich Alpach. Odbijamy w kierunku Grenoble, zatrzymując się w Nazaire-en-Royans nad Izerą.
30.06.2003 poniedziałek
(Saint-Nazaire-en-Royans - Albertville - St Gervais les Bains)
Dojeżdżamy do położonego u stóp masywu Mt.Blanc St Gervais les Bains. Najwyższą górę Europy mamy z kempingu jak na dłoni. Temperatura dochodzi do 35 st., niebo jest prawie bezchmurne
01.07.2003 wtorek
(St Gervais les Bains - Geneve - Besançon - Belfort)
Choć dzień wcześniej mamy nadzieję, że wyjedziemy na któryś ze szczytów masywu Mt.Blanc, to niestety pogoda krzyżuje nam te plany. Od rana leje deszcz, temperatura spadła o 20 st. C , a widoczność ograniczona jest do najbliższego drzewa. W deszczu pakujemy się i ruszamy w drogę. Przejeżdżamy przez Genewę i kierujemy się ku granicy francusko-niemieckiej. Prawie cały czas towarzyszy nam
deszcz, więc decydujemy się nocować w hotelu F-1. Okazuje się, że płacimy mniej (23 eu) niż za kemping w Paryżu.
02.07.2003 środa
(Belfort - Mulhouse -Freiburg - Karlsruhe - Heilbronn - Nűrnberg - Hof - Dresden - Zgorzelec - Łaziska Górne)
Przejazd przebiega bardzo sprawnie. Jedynie tracimy ok. pół godziny, z powodu objazdu przed Görlitz i następne pół na granicy. Na szczęście na płytowej pseudoautostradzie ruch jest niewielki i po przejechaniu ponad 1200 km około 23.00 docieramy do domu.
Łącznie w ciągu 25 dni przejechaliśmy prawie 8,5 tys. km. W zasadzie nie korzystaliśmy z płatnych autostrad, jedynie czasem przy
wyjeździe z dużych miast, by złapać kierunek. Ceny kempingów, za 2 osoby, dziecko, namiot i samochód wahały się od 10eu (z dala od
turystycznych atrakcji) do około 20 eu. Wyjątek stanowił Paryż, gdzie w sumie za mierny kemping trzeba było zapłacić 30 eu.
Zobacz zdjęcia:
Portugalia
,
Niemcy
,
Hiszpania
,
Francja
Portugalia - wybierz obszar, który cię interesuje:













































to nie wyścig pokoju - nie wiele się pamięta , a wrażenia zależą od nastroju
nie zgodzę się że Belem jest najcikawszą dzielnicą stolicy Portugalii
jest bardzo monumentalna i jak dla mnie bez klimatu , a cisteczka "słynne" można sobie zdecydowanie darować -
trasę tramwajową nr 28 można przejśc pieszo - więcej widać i ciekawiej
faktycznie przereklamowana
lepiej wyglądają tramwaje na uliczkach niż uliczki z tramwaju
zdecydowanie piękny widok jest ze wzgórza i warto się tam pofatygować
na jednym spróbowac PORTO - w domu porto - coś w rodzju muzeum tego trunku -
a na drugim podziwiać widok z zamku
są jeszcze małe ukryte kawiarenki w których można napić się kawy na tarasie i popatrzeć na dachy domów ułożonych na wzgórzach
warto jest też pojechać do EXPO - zobaczyć trochę nowoczejne architektury i akwarium itd itd . jeden upalny dzień to na Lizbonę za mało
dorota, 2007-02-05 20:27:06