Witamy z Delhi!
Witamy z Delhi!

A.szurkiewicz2005-09-18 18:56:17
Wyświetlono razy (ostatnio: )
nie znanych peryferiach miast. Tak też było i tym razem. Dojechaliśmy na jakiś zakurzony parking 3 km od centrum Jodhpuru. Nie mieliśmy pojęcia co robić. O 23 odjeżdża pociąg do Delhi, ale kasy biletowe zamknęli o 20, a do pociągu bez biletu wsiąść nie można. Najbliższy autobus do Delhi za 23 godziny, a na hotel nas nie stać. Wzięliśmy ryksze na stację z zamiarem przewegetowania w poczekalni wyższych kast - miejsca nieco lepszego niż inne, bo hinduscy biedacy tam nie mają wstępu. W drodze rozmawialiśmy z rikszarzem o możliwościach dotarcia do Delhi. Facet znał rozkłady na pamięć, ale nic to nie pomogło. Aż w pewnej chwili olśniło kierowcę, że o 22 odjeżdża autobus do Jaipuru (jadąc do Delhi trzeba przejechać przez Jaipur). Więc zobaczyliśmy światełko w tunelu. Kupiliśmy bilety bez prowizji agencyjnej i rzeczywiście o 22 jechaliśmy już do Jaipuru. Minęło kolejne 7 godzin jazdy i po 5 rano dojechaliśmy na parking.
Tym razem parking wyglądał naprawdę obleśnie. Znowu nie mieliśmy pomysłu co robić, bo nawet nie wiedzieliśmy, w której części miasta się znaleźliśmy.
Obskoczyło nas od razu kilkunastu naganiaczy oferujących ryksze, hotele i przejazdy. Nie było co robić - powiedzieliśmy że chcemy jechać do Delhi. Od razu znalazł się przedstawiciel agencji, który na kolanie wypisał nam bilet.
Początkowo bilet miał kosztować 170 rupii od osoby, ale po wymianie zdań staniał do 150. Jak się później okazało prawdziwa cena wynosiła 120.
Piep......, zakłamane bambusy. Autobus miał odjechać o 6:30, odjechał przed 8.
Byliśmy wściekli, całość kosztowała nas mnóstwo nerwów, dodatkowe 100 rupii więcej niż powinno. Jedno jest pewne: Hindusi to bydło, wspólnie uznaliśmy, że powinno się ich kastrować zaraz po urodzeniu, obcinać skur.... jaja by się nie mnożyli bo jest ich za dużo i każdy zamiast zabrać się do pracy żeruje na turystach. To istny koszmar. Indie mają piękne zabytki i wspaniałe miejsca, ale wszystko to otaczają chmary oszustów i naciągaczy.
W końcu, po 22 godzinach od wyjazdu z Jaisalmeru dotarliśmy do Delhi. 22 godziny siedzenia na tyłkach z dwoma godzinnymi przerwami. Nie jedliśmy normalnego posiłku od czasu powrotu z safari, żywiliśmy się jedynie bananami i pieczywem tostowym, popijając wodą.
Na szczęście teraz jesteśmy w Delhi. Dzięki cudowi techniki, jakim jest bankomat znowu mamy pieniądze, jedliśmy normalny posiłek, powłóczyliśmy się po mieście, a na wieczorny deser mamy dużą sztukę ananasa oraz kokosa.
Wieczór zapowiada się miło...
Indie ponownie nas zaskoczyły. Pierwsze wrażenie w Delhi było koszmarne. Teraz po 2 miesiącach Delhi - oglądane w środku dnia - jest piękne i zupełnie inne niż się spodziewaliśmy. To jest normalna cywilizacja zupełnie jak w Europie. Zwiedzaliśmy New Delhi. Miejscami przypomina obrazki z Paryża czy Waszyngtonu. Wspaniale centra handlowe niczym nie różnią się od europejskich, szklane biurowce, szerokie, czyste ulice, chodniki, zieleń, kwiaty, fontanny, ludzie biwakujący pod drzewami. Takich Indii jeszcze nie widzieliśmy. Jutro planujemy obejrzeć Old Delhi - zabytki z minionych wieków. Zobaczymy jak one się zaprezentują.
Jutro jest nasz ostatni dzień w Azji. Wylatujemy stąd o 01:50 w nocy.
Jutro też ostatnie relacje z Azji...
Agnieszka i Krzysiek
Delhi, India; 08.03.2003
Zobacz zdjęcia:
Indie
Indie - wybierz obszar, który cię interesuje:














































