• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Ostatnia relacja przed wyjściem w góry..

a.szurkiewicz Wyświetlono: 683 razy 2005-09-18 18:15:28
  Ocena:2.84 (141 głosów)


Namaste...

To już kolejny raz, kiedy łączymy się z Wami za pośrednictwem internetu by podzielić się wrażeniami.

Dzisiaj kilka zdań na temat przemieszczania się po Nepalu. Otóż nie ma tu linii kolejowych wiec odpada problem nauki podróżowania po szynach. Podstawowym środkiem transportu są autobusy. Są one..... jak nie z tej ziemi. Normalnie powinny od dawna przebywać na wysypiskach. Powinny, ale nie w tym kraju. Są poobijane, brudne, często bez szyb, świateł i wielu innych rzeczy, ale stale jeżdżą i wożą tysiące pasażerów. Załogę każdego z autobusów (czy to dalekobieżnych, czy miejskich) stanowią dwie osoby: kierowca - którego zadaniem jest nie dopuszczanie do zatrzymywania się na zbyt długo oraz tzw. "bus controler" który jest w całym tym interesie najważniejszy. Ludzie ci musza mieć specyficzne predyspozycje, dobry glos i nieprawdopodobna pamięć. Praca takiej osoby polega na ciągłym wiszeniu w otwartych drzwiach i wykrzykiwaniu kierunku, w którym zmierza autobus, decydowaniu, kto pojedzie a kto nie, przemieszczaniu pasażerów w obrębię siedzeń, inkasowaniu należności, nadzorowaniu czy czasem ktoś nie jedzie dalej niż powinien oraz często na "robieniu" za kierunkowskazy. Swoja droga to ciekawa rzeczą są kierunkowskazy. Na dalekich trasach nie służą do oznaczania zamiaru skrętu, lecz do zasygnalizowania jadącemu naprzeciwko, z której strony masz mnie wyminąć. To jest niesamowite, bo generalnie ruch tutaj jest lewostronny, ale wymijanie dozwolone jest po każdej stronie (wcześniej zasygnalizowane migaczem).
Pewnie zastanawiacie się jakim sposobem w środku zimy wylądowaliśmy na dachu autobusu w drodze do KTM. To akurat proste (jak na Nepal). Otóż jechaliśmy od granicy indyjskiej autobusem. Mieliśmy dojechać do Nepalganj około 150 km dalej. Trasa prowadziła przez Teraj - plaski obszar porozrywany szerokimi rzekami. Nad rzekami są mosty i jest OK, ale jeden most był zamknięty. Tu nie robi się objazdów i cały ruch przejeżdża przez rzekę. Ot tak, autobusy wjeżdżają do wody i wyjeżdżają na drugim brzegu. Niestety poprzedni autobus źle zjechał do koryta rzeki i przewrócił się na bok. My na szczęście jechaliśmy dalej. Przejechaliśmy rzekę i zaczęliśmy wyjeżdżać na gore i wtedy cos się popsuło, silnik zgasł i zaczęliśmy bezwładnie toczyć się w dół. Hamulce nie zadziałały. Widziałem wtedy jak rezolutnie zareagował bus controler który to obaczywszy że jego bus zaczyna się staczać podniósł z ziemi duży kamień i zaczął biec przy autobusie z zamiarem rzucenia go pod tylne koło. Niestety nie zdążył. My toczyliśmy się dalej do momentu aż autobus samoczynnie nie zatrzymał się. Okazało się że pękło coś w kole i dalej nie pojedziemy. Cóż, byliśmy pośrodku zielonego pustkowia. Myślicie że ktoś z podróżnych się zmartwił? Nie, jedynie spokojnie weszli na dach, pozabierali swoje torby i czekali... Czekali na następny bus. No i następny bus przyjechał po parunastu minutach.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Hugi / 2008-04-06
    Rewelacja,
NepalWybierz obszar który Cię interesuje

NepalChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju