• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Tajlandia

100ga Wyświetlono: 3687 razy 2005-09-16 21:16:29
  Ocena:2.51 (197 głosów)


Tajlandię odwiedziłam razem z mężem i synami w czasach, gdy to miejsce powszechnie uważano za raj dla turystów (2003r). Mam nadzieje, że wciąż ma szansę nim być, choć tak głębokie rany zostawiło zeszłoroczne tsunami. Nie wiem czy nadal istnieją miejsca, o których piszę, czy żyją ludzie, których poznałam. Wiem, że byli bardzo dumni ze swego kraju i wierzę, że nadal są.

Wspomnienia zawsze są piękniejsze niż rzeczywistość. Szarość i brud zaciera się w pamięci zostawiając miejsce na kolory, zapachy i smaki, które tak mnie urzekły. Niech więc tak zostanie…

Bangkok

Lądujemy o świcie. Za nami 10 godzin lotu w tym około 6 godzin turbulencji. Pogoda nad Oceanem Indyjskim okazała się tak podła, że wysiadamy z samolotu zbyt bladzi, nawet jak na Europejczyków. Stosując się do rad bywalców, wychodzimy z lotniska bocznym wyjściem, znacznie zmniejszając koszt przejazdu taksówką do centrum.
Poranne korki pozwalają dobrze przyjrzeć się tej niezwykłej metropolii.
Bangkok, 8 milionowa stolica Tajlandii, mieszanka nowoczesności i egzotyki, wyrafinowanej sztuki i zwykłej tandety, może zadziwiać, fascynować i męczyć. Na pewno miłośnicy spokoju, ciszy i przesadnej czystości nie poczują się tu zbyt dobrze. Nam się podoba, choć wokół tłok, hałas i smród spalin.
Po godzinie, znając już świetnie twarze miłościwie panujących monarchów (ich portrety są na każdym niemal skrzyżowaniu), dojeżdżamy do dzielnicy Baglanphu – turystycznego centrum miasta. Zatrzymuje się tu wielu podróżnych, gdyż wszędzie stąd blisko, a do najczęściej odwiedzanych zabytków zaledwie kilkanaście minut spacerem. Taksówka staje się przy Thanon Khao San, słynnej ulicy tanich hotelików, biur turystycznych, knajpek i sklepów, gdzie turysta dostanie wszystko, czego potrzebuje, od niezbędnych informacji począwszy, na tanim i smacznym posiłku skończywszy. Nam potrzebne jest i jedno i drugie.
Po kilku minutach znajdujemy hotel, położony wygodnie, niedaleko Khao San, a jednocześnie oddzielony od hałasu terenem świątyni, gdzie wśród wałęsających się psów, kotów, kogutów, a czasem szczurów, suną cicho uśmiechnięci mnisi.
Zrzucamy plecaki, 5 minut na kąpiel, zmianę strojów z zimowych na letnie i mimo, że oczy kleją się ze zmęczenia, gnamy do Chinatown. Dziś przecież chiński Nowy Rok! Na ulicach płoną stosy papierowych łódeczek, w sklepach na podłodze układa się jedzenie i dary dla duchów, a zapach kadzideł i huk bębnów przyprawia o zawrót głowy. Gubimy się w tłocznym i ciasnym labiryncie uliczek i sami nie wiedząc jak docieramy do rzeki. Wśród stosów chili, bananów i nieznanych przypraw odnajdujemy przystań. Powrót promem okazuje się fantastycznym wytchnieniem. Płyniemy powoli zatrzymując się raz po jednej, raz po drugiej stronie rzeki, a wiatr przegania upał i zmęczenie.
Postanawiamy spędzić tak całe popołudnie. Wynajmujemy łódź i poznajemy Bangkok od jego najprawdziwszej strony – rzeki Chao Praya, która wciska się w miasto niezliczoną siecią kanałów. Początkowo mijamy nowoczesne dzielnice i blokowiska, jednak im dalej od centrum, tym bardziej staje się malowniczo i niezwykle. Domy na palach, ogrody i świątynie nad wodą, stacja benzynowa i słupy trakcyjne z całą masą uwieszonych kabli. Wszystko w wodzie.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Asia / 2009-11-08
    Naprawdę mam łzy w oczach ........ mam nadzieję że za tydzień także pogłaszczę Grzmot za uchem ;-)
  • Asia / 2009-01-12
    coś pięknego... moim marzeniem jest poklepać Grzmota po brzuchu... Wspaniała opowieść, odpłynęłam :)
  • cwikens / 2006-07-30
    Fantastyczna relacja!:)
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje

TajlandiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju