Tajlandię odwiedziłam razem z mężem i synami w czasach, gdy to miejsce powszechnie uważano za raj dla turystów (2003r). Mam nadzieje, że wciąż ma szansę nim być, choć tak głębokie rany zostawiło zeszłoroczne tsunami. Nie wiem czy nadal istnieją miejsca, o których piszę, czy żyją ludzie, których poznałam. Wiem, że byli bardzo dumni ze swego kraju i wierzę, że nadal są.
Wspomnienia zawsze są piękniejsze niż rzeczywistość. Szarość i brud zaciera się w pamięci zostawiając miejsce na kolory, zapachy i smaki, które tak mnie urzekły. Niech więc tak zostanie…
Tajlandia

100ga2005-09-16 21:16:29
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 21 głosów oddanych
Bangkok
Lądujemy o świcie. Za nami 10 godzin lotu w tym około 6 godzin turbulencji. Pogoda nad Oceanem Indyjskim okazała się tak podła, że wysiadamy z samolotu zbyt bladzi, nawet jak na Europejczyków. Stosując się do rad bywalców, wychodzimy z lotniska bocznym wyjściem, znacznie zmniejszając koszt przejazdu taksówką do centrum.
Poranne korki pozwalają dobrze przyjrzeć się tej niezwykłej metropolii.
Bangkok, 8 milionowa stolica Tajlandii, mieszanka nowoczesności i egzotyki, wyrafinowanej sztuki i zwykłej tandety, może zadziwiać, fascynować i męczyć. Na pewno miłośnicy spokoju, ciszy i przesadnej czystości nie poczują się tu zbyt dobrze. Nam się podoba, choć wokół tłok, hałas i smród spalin.
Po godzinie, znając już świetnie twarze miłościwie panujących monarchów (ich portrety są na każdym niemal skrzyżowaniu), dojeżdżamy do dzielnicy Baglanphu – turystycznego centrum miasta. Zatrzymuje się tu wielu podróżnych, gdyż wszędzie stąd blisko, a do najczęściej odwiedzanych zabytków zaledwie kilkanaście minut spacerem. Taksówka staje się przy Thanon Khao San, słynnej ulicy tanich hotelików, biur turystycznych, knajpek i sklepów, gdzie turysta dostanie wszystko, czego potrzebuje, od niezbędnych informacji począwszy, na tanim i smacznym posiłku skończywszy. Nam potrzebne jest i jedno i drugie.
Po kilku minutach znajdujemy hotel, położony wygodnie, niedaleko Khao San, a jednocześnie oddzielony od hałasu terenem świątyni, gdzie wśród wałęsających się psów, kotów, kogutów, a czasem szczurów, suną cicho uśmiechnięci mnisi.
Zrzucamy plecaki, 5 minut na kąpiel, zmianę strojów z zimowych na letnie i mimo, że oczy kleją się ze zmęczenia, gnamy do Chinatown. Dziś przecież chiński Nowy Rok! Na ulicach płoną stosy papierowych łódeczek, w sklepach na podłodze układa się jedzenie i dary dla duchów, a zapach kadzideł i huk bębnów przyprawia
...
Asia, 2009-01-12 13:20:49
cwikens, 2006-07-30 12:43:44
Zobacz zdjęcia:
Tajlandia
Tajlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:



















































Asia, 2009-11-08 13:51:35