Tajlandię odwiedziłam razem z mężem i synami w czasach, gdy to miejsce powszechnie uważano za raj dla turystów (2003r). Mam nadzieje, że wciąż ma szansę nim być, choć tak głębokie rany zostawiło zeszłoroczne tsunami. Nie wiem czy nadal istnieją miejsca, o których piszę, czy żyją ludzie, których poznałam. Wiem, że byli bardzo dumni ze swego kraju i wierzę, że nadal są.
Wspomnienia zawsze są piękniejsze niż rzeczywistość. Szarość i brud zaciera się w pamięci zostawiając miejsce na kolory, zapachy i smaki, które tak mnie urzekły. Niech więc tak zostanie…
Tajlandia

100ga2005-09-16 21:16:29
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 21 głosów oddanych
kawy, omletów i smażonych jajek. Wyglądam przez okno i mam wrażenie, że sen dotyczy tylko turystów. Ulica kipi życiem jakby to był środek dnia.
Śniadanie zjadamy na Khao San i ruszamy do Wielkiego Pałacu. Mijamy bramę i turystów, których zatrzymano za zbyt kuse ubranie i już po chwili dochodzimy do świątyni Wat Phra Kaeo. Po paru minutach zaczynam marzyć, by wrócić tu może nocą, może o świcie, byle tylko uniknąć niosącego mnie tłumu. Każdy skrawek ziemi, każdy stopień świątyni oblepia wielonarodowa masa turystów. Próbując robić zdjęcia mimo woli fotografuję niezliczone głowy, czapki, okulary i wymierzone w moja stronę obiektywy kamer. Tak czy tak jest to najbardziej bajkowe miejsce, jakie znam. Szmaragdowy Budda, Złota Czedi, Prasat, Bot, same nazwy są jakby wyrwane z azjatyckich opowieści, a do tego tonące w złocie wieżyczki, maszkarony, posagi, malowidła i bonsai...
Po zwiedzeniu Wielkiego Pałacu idziemy do starszej niż samo miasto Świątyni Wat Pho, gdzie drzemie słynny, olbrzymi, złoty Budda. Posąg jest tak wielki, że ledwie mieści się w kaplicy. Przed nim klęczą i składają dary liczni wierni, a za jego plecami dzwonią wrzucane do 108 metalowych mis pieniążki, które ofiarodawcom zapewniają długie i szczęśliwe życie. Jest tu znacznie spokojniej, więc spędzamy ponad godzinę spacerując po terenie świątyni wśród kolorowych czedi i przepięknie uformowanych drzewek.
Przed nami jeszcze jedna świątynia. Po drugiej stronie rzeki wznosi się imponujący, wysoki na 86m Prang – Wat Arun, symbol mitycznej siedziby bogów hinduizmu. Niezwykłą wieżę ozdabiają tysiące kolorowych i lśniących w słońcu kawałków porcelany. Zwiedzający mogą dotrzeć na trzeci taras i z tego miejsca spojrzeć na miasto i rzekę. Niegdyś król wydał zakaz budowania domów wyższych niż wieże pałacu i świątyń, więc i dzisiaj, choć powstało już kilka wieżowców, panorama
...
Asia, 2009-01-12 13:20:49
cwikens, 2006-07-30 12:43:44
Zobacz zdjęcia:
Tajlandia
Tajlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:



















































Asia, 2009-11-08 13:51:35