Nareszcie wyruszyliśmy we wspólną, trochę spóźnioną podróż poślubną. Naszym celem była Syria. Nie mogliśmy znaleźć bezpośrednich połączeń lotniczych w rozsądnej cenie, postanowiliśmy więc, że dotrzemy tam "okrężną" drogą - samolotem z Berlina do Antalii, a stamtąd lokalnym transportem do Syrii. Antalia jest popularnym, turystycznym miastem, dlatego bez problemu znaleźliśmy lot z Berlina za 350DM w obie strony. W cenie biletu wliczony był również przejazd kolejami niemieckimi oraz komunikacją miejską w Berlinie. Obawialiśmy się tego wyjazdu, ponieważ tydzień po kupieniu biletu w Turcji nastąpiła seria trzęsień ziemi. Na szczęście w dniu wylotu było już po głównych wstrząsach. Kupiliśmy bilety kolejowe do Frankfurtu/O i ruszyliśmy w drogę. Bez problemów dotarliśmy na dworzec ZOO w Berlinie, a stamtąd na lotnisko Tegel. Po szybkiej odprawie znaleźliśmy się w samolocie.
Syria
Jacekasia2005-09-16 20:27:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
/>
Znowu wyruszyliśmy w kilkunastogodzinną, nocną jazdę.
02.09.1999 Antalya
Na szczęście, mimo naszych obaw, nie było żadnych problemów z przejazdem z powodu trzęsień ziemi i po całonocnej podróży wysiedliśmy w końcu na dworcu w Antalii. Tam złapaliśmy dolmus jadący do centrum. Niestety dolmusy te miały dość pokrętną trasę i przez dłuższy czas kręciły się po zaułkach w pobliżu dworca. Oczywiście wydłużyło to czas dojazdu do centrum ale zarazem dało sposobność obserwacji warunków życia biedniejszej części społeczeństwa tureckiego. W końcu jednak dotarliśmy do centrum i przeszliśmy kawałek dalej do starej dzielnicy Kaleici. Tutaj znaleźliśmy przytulny pensjonat, jak się później okazało, opanowany głównie przez Japończyków. Upodobali oni sobie to miejsce, gdyż żona właściciela była ich rodaczką i nie mieli problemów językowych.
Po małym posiłku wybraliśmy się na spacer po mieście. Zeszliśmy do zachowanego rzymskiego portu, potem wąskimi uliczkami aż do żłobionego minaretu. Tutaj wypiliśmy herbatkę i ruszyliśmy na zakupy. Okazało się, że nie tak daleko za bramą Hadriana znajduje się market, w którym można zrobić niezbędne zakupy po niskich cenach. Ponieważ Asia czuła się niezbyt dobrze wróciliśmy do hotelu. Okazało się, że ma gorączkę. Temperatura skakała jej w górę i w dół od 37,5 do 38,5C więc resztę dnia spędziła w łóżku. Na dodatek około 16:00 rozpadało się. Był to pierwszy deszcz, który złapał nas na tym wyjeździe. Tak więc całe popołudnie i wieczór przyszło nam obojgu spędzić w hotelu. Gorączka Asi na szczęście powoli stabilizowała się. W pokoju obok nas nocowała para Holendrów, którzy spędzali wakacje w Turcji gdy występowały wstrząsy. Bardzo miło wspominali pobyt.
03.09.1999 Antalya
Wypogodziło się, Asia nabrała sił i po gorączce nie było już śladu. Koło południa postanowiliśmy więc pospacerować po mieście. Wybraliśmy się do pobliskiego parku - piękne miejsce na południowy odpoczynek. Trochę zakłóciły go jedynie ciężarówki zwożące na główny plac wielkie bryły kamienia. Okazało się, że niedługo odbędzie się tutaj konkurs rzeźbiarski.
Po odpoczynku wyruszyliśmy na plażę. Jest ona oddalona od centrum miasta i przejście zabiera trochę czasu. Na szczęście w tym roku uruchomiono już linię tramwajową dojeżdżającą aż do plaży. Niestety plaża jest kamienista i dłuższe leżenie na niej wymaga trochę wprawy. Ale rekompensuje to kąpiel w ciepłej wodzie Morza Śródziemnego. Odpoczywaliśmy przez dwie godziny na plaży, opalając i kąpiąc się na zmianę. Potem poszliśmy do muzeum, w którym znajdowały się znaleziska z okolic Antalii. Już w muzeum czuliśmy jak skóra zaczyna nas piec. Po wyjściu z muzeum cała skóra była czerwona i pieczenie było coraz silniejsze. Spędziliśmy na plaży tylko dwie godziny i chyba o półtorej godziny za długo. Przez dwa tygodnie byliśmy praktycznie cały czas wystawieni na gorące syryjskie słońce i już powinniśmy być uodpornieni, a przypaliło nas dopiero na ostatni dzień pobytu w Turcji. Mieliśmy jeszcze plany na popołudnie ale woleliśmy wrócić do hotelu. Popołudnie i wieczór upłynęło nam w męczarniach. Na kolację wyszliśmy dopiero kiedy słońce schowało się za horyzontem.
04.09.1999 Antalya - Berlin - Poznań
Okazało się, że obsługa pensjonatu może zawieźć nas na lotnisko swoim mikrobusem. Spakowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na lotnisko. Samolotem dolecieliśmy do Berlina, a potem pociągiem do samego Poznania.
© 2001 Joanna i Jacek Dymek
Zobacz zdjęcia:
Syria
Syria - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























