Nareszcie wyruszyliśmy we wspólną, trochę spóźnioną podróż poślubną. Naszym celem była Syria. Nie mogliśmy znaleźć bezpośrednich połączeń lotniczych w rozsądnej cenie, postanowiliśmy więc, że dotrzemy tam "okrężną" drogą - samolotem z Berlina do Antalii, a stamtąd lokalnym transportem do Syrii. Antalia jest popularnym, turystycznym miastem, dlatego bez problemu znaleźliśmy lot z Berlina za 350DM w obie strony. W cenie biletu wliczony był również przejazd kolejami niemieckimi oraz komunikacją miejską w Berlinie. Obawialiśmy się tego wyjazdu, ponieważ tydzień po kupieniu biletu w Turcji nastąpiła seria trzęsień ziemi. Na szczęście w dniu wylotu było już po głównych wstrząsach. Kupiliśmy bilety kolejowe do Frankfurtu/O i ruszyliśmy w drogę. Bez problemów dotarliśmy na dworzec ZOO w Berlinie, a stamtąd na lotnisko Tegel. Po szybkiej odprawie znaleźliśmy się w samolocie.
Syria
Jacekasia2005-09-16 20:27:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
mu to frajdę. To był dopiero wyjazd z Turcji. Po stronie syryjskiej czekała nas odprawa w wielkim budynku straży granicznej. Na ścianach wisiały plakaty propagandowe i portret Kochanego Prezydenta. W środku budynku znajdował się rząd kilku stanowisk. W jednym z nich dostawało się żółte kwestionariusze w dwóch egzemplarzach, które należało wypełnić. Potem oficer na podstawie "żółtych" wypełniał swój własny kwestionariusz. Pytał się również o imiona rodziców. To było dopiero zabawne, jak facet usiłował powtórzyć, a potem zapisać w arabskich "szlaczkach" takie imiona jak Władysław albo Andrzej. W końcu dostaliśmy nasze paszporty. Arnold miał pecha. Jego wiza była jednokrotna, a wykorzystał ją kilka dni wcześniej. Na nic zdały się tłumaczenia, że jest to wyjątkowa sytuacja. Nie było również możliwości kupienia wizy na granicy. Musiał zabrać swoje rzeczy z autobusu. Wtedy widzieliśmy go po raz ostatni. Cały autobus czekał tylko na nas, bo odprawa Syryjczyków trwała o wiele krócej. W końcu autobus ruszył i zaraz zatrzymał się przy kolejnym stanowisku. Czekała nas teraz odprawa celna. Turystów zostawiali w spokoju, ale za to mocno trzepali Syryjczyków. Ci tłumaczyli nam, że tu bardziej chodzi o łapówki, niż o przemyt. Dokładnie sprawdzono też autobus. Przy okazji celnicy zwinęli trochę wody mineralnej z autobusu. Tureccy kierowcy nie sprzeciwiali się. Ruszamy i... znowu zatrzymujemy się. Kolejna kontrola paszportów. Ruch na granicy jest tak niewielki, że chyba robią to z nudów. Strażnicy pogadali z kierowcami, obejrzeli niedbale paszporty i znowu zabrali trochę wody. Uff...Teraz już naprawdę jesteśmy w Syrii. Cała "zabawa" na granicy zajęła nam półtorej godziny.
Jedziemy w kierunku Aleppo. Krajobraz za oknem był szary i kamienisty. Domy w mijanych wioskach stały nieotynkowane, albo otynkowane były na szaro. Skręciliśmy z głównej drogi do Aleppo. Okazało się,
...
Zobacz zdjęcia:
Syria
Syria - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























