Wylot do Antalii mieliśmy z Berlina. Bilety lotnicze były typu fly&rail, co oznacza, że były ważne nie tylko na samolot, ale również na koleje niemieckie i komunikację miejską w Berlinie. Wystarczyło dostać się do pierwszej stacji kolejowej w Niemczech. Kupiliśmy bilety z Poznania do Kunowic oraz graniczny z Kunowic do Frankfurtu/O – wychodzi to dwa razy taniej niż bezpośredni bilet do Frankfurtu. Dojechaliśmy na dworzec w Berlinie i ledwo zdążyliśmy na ostatni autobus na lotnisko. Na lotnisku nie było żadnego ruchu. Spodziewałem się, że jak przystało na duże lotnisko, będą tłumy ludzi. Zwłaszcza że jeszcze był okres wakacyjny i powinno być dużo turystów. Mało tego, o północy lotnisko było zamykane i garstce czekających pasażerów kazano przenieść się do malutkiej poczekalni. Nie było żadnych szans żeby kupić chociaż kawę. Ponieważ wylot mieliśmy dopiero o 6:10, rozłożyliśmy śpiwory pod ścianą i przez nikogo nie niepokojeni poszliśmy spać.
Turcja
Jacekasia2005-09-16 20:25:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
21.08.98 Berlin - Antalya
O świcie około godziny 5:00 zaczął się ruch. Wstaliśmy, tym bardziej, że od dłuższego czasu wredna mucha nie pozwalała nam spać dłużej. Potwierdziliśmy rezerwację i punktualnie o 6:10 wystartowaliśmy Boeingiem 737 do Antalii. Lot przebiegł spokojnie. O 10:30 wylądowaliśmy na miejscu. Pogoda była taka jaka powinna być – gorące słońce. Lotnisko leży kilkanaście kilometrów od miasta, musieliśmy więc dostać się do centrum. W pobliżu nie zauważyliśmy niczego, co przypominałoby przystanek autobusowy. Za to przed lotniskiem stało pełno taksówek i autobusów turystycznych. Taksówką woleliśmy nie jechać, a wszystkie autobusy były podstawione przez biura turystyczne. Zauważyliśmy przedstawiciela naszego biura przez które kupiliśmy bilety (TUI). Niestety, miła pani z obsługi poinformowała nas, że autobusy są tylko dla gości hotelowych i nie istnieje komunikacja publiczna z lotniska. Do centrum możemy dostać się tylko taksówką. Nie wierzyliśmy jej, ale chyba miała rację. Poszliśmy na postój taksówek. Jeden facet przy postoju był swego rodzaju managerem, bo zajmował naganianiem klientów, organizacją i rozmieszczaniem ich w taksówkach. Szło mu bardzo sprawnie. Nie mieliśmy pojęcia ile taki przejazd do miasta może kosztować? Obawialiśmy się, że ceny mogą być wyśrubowane, zwłaszcza że nie było konkurencji. Na wszelki wypadek w kilku taksówkach spytaliśmy się o cenę. W każdej poinformowano nas, że według licznika. Nie mieliśmy zaufania do licznika. Bardziej interesowała nas konkretna cena wyrażona w jakiejkolwiek walucie. Jak się okazało cena była taka sama we wszystkich taksówkach - 4mlnLT (15$). Nie jest to może najtaniej, ale cena była dopuszczalna. I tak nie mieliśmy pojęcia jak wydostać się w inny sposób. Wzięliśmy w końcu taksówkę i kazaliśmy zawieźć się do Kaleici – starej dzielnicy miasta. Licznik oczywiście nie działał
...
Zobacz zdjęcia:
Turcja
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:
















































