4 marzec 1999
Odkryłam (w końcu) to centrum Zen, którego szukałam. To założone przez Cheri Huber, której książki oglądałam w księgarni. Choć pewnie to nie przypadek, że szukając tego, trafiłam najpierw na Kanon Do. A to centrum jest na Castro Street. Pięć minut rowerem od naszego mieszkanka. Poszłam od razu, trafiłam na medytacje i warsztat. Dyskusja o umieraniu. A 14 marca będzie prowadziła kilkugodzinny warsztat sama Cheri Huber.
AWŚ 6; 3-4`1999 Kalifornia



Kinga2005-09-15 16:06:17
Wyświetlono razy (ostatnio: )
6 marzec 1999
Znowu to zrobiliśmy. Zupełnie nieoczekiwanie. Przejechaliśmy się rowerami, długa przejażdżka, poprzez jakieś rezerwaty przyrody aż do Palo Alto. I zobaczyliśmy małe lotnisko. Co nam to przypomina? Czemu nie? I udało się. Wchodzi nam to w krew. Gościu leciał swoim czteroosobowym samolocikiem na jakieś inne lotnisko w San Jose. Zostawiliśmy rowery i polecieliśmy. Krótko, ale przyjemnie. Zobaczyć okolicę z góry. I zza chmur pokazały się rozchodzące aż do ziemi promienie słońca. Wracaliśmy przez dwie godziny autobusem.
3-4.1999
Długa przerwa w pisaniu. Prawie dwa miesiące. Ciągle piszę w moim pamiętniku, ale nie wszystko nadaje się do publikowania tutaj, a reszta nie zawsze jest na tyle ciekawa. W każdym razie w dużym skrócie spróbuję przypomnieć sobie, co się wydarzyło. Mieszkamy sobie w nowym mieszkanku, urządziliśmy się milutko i żyje się bardzo przyjemnie. Rano do kawiarenki (Chopin do swojej pracy przy komputerze w zakładzie z maszynami), po południu wymyślam ciągle to nowe rzeczy na surowy obiadek. W weekendy przeważnie gdzieś wypadamy.
Jednego weekendu pojechałam sobie sama do zenowskiego klasztoru w górach, cztery godziny drogi od nas na dwudniowe odosobnienie i warsztaty (self discovering). Dużo się dowiedziałam. O sobie. I co najciekawsze od siebie samej.
Jeden z weekendów, w piątek odebrałam Chopinka z pracy i pojechaliśmy prosto stamtąd w pobliskie góry. Przed siebie. Pojeździliśmy wąskimi serpentynami w górę, połaziliśmy trochę i znaleźliśmy wieczorem jeziorko. Zupełnie odosobnione, otoczone wzgórzami. I tam spędziliśmy noc. Pod gwiazdami. A rano obudziły nas dziwnie się na nas gapiące żaby - wystające z jeziora same wyłupiaste oczy (zrobiłam zbliżenie na zdjęciu, ale nie wiem, kiedy uda się nam zeskanować i wrzucić na nasza stronę. Chyba nie mają tu wielu takich gości.
Jason pojechał na dziesięć
...
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























