2 lipiec
Co za noc. Lało, padało od wieczora do rana. Ścieśniliśmy wszystkie rzeczy, plecaki, śpiwory pod nasz rozpięty pomiędzy drzewami daszek, ale i tak zacinało trochę po bokach i hałasowało nieustannie tuż nad głową, tak że nie mogłam spać. Przetrwaliśmy jednak jakoś do rana i niebo powoli i niepewnie zaczęło się przejaśniać. Po nocnym deszczu wszystkie ścieżki zamieniły się w aleje głębokiego błota. Niektórzy chodzą boso po kostki, czy kolana w błocie i się nie przejmują, część ludzi w ogóle chodzi całkiem nago - jak wolność to wolność.
AWŚ 9; 7`1999; Z Chicago rzekostopem do Kentucky



Kinga2005-09-15 15:48:57
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
tutaj. Już ponad tydzień nie wychodziliśmy z lasu, żyjemy wśród drzew, strumieni, ptaków. I ludzi. W końcu zjechało się tu nas tysiące, wiec niezupełnie sam na sam z naturą, ale wśród ludzi dzielących ten sam respekt dla Matki Ziemi. Rainbow trwa do 10 lipca, ale większość ludzi powoli już powraca. Nasza kuchnia też długo już nie pociągnie, co było do wykiełkowania wykiełkowało, niewiele nasion już zostało. Czas tez na nas.
8 .07.99
Opuszczamy Rainbow. Pakowanie, ostatnia kąpiel w rzece, ostatnia wizyta w naszej kuchni, ostatnie organiczne rożynki z tahini, pożegnanie z Matim i w drogę. Zabieramy się do miasteczka z bandą starych hippisów jadących na piwo rozklekotanym vanem. Ridgway to naprawdę małe miasteczko, ale bez problemu znajdujemy bibliotekę z komputerem. Nie ma jak cywilizacja. Prawie dwa tygodnie nie odbieraliśmy poczty. Opisujemy szybko na listy, bo wkrótce zamykają. W supermarkecie trafiamy na banany - idealnie dojrzałe po 10 centów za funt (!). Większość ludzi kupuje zielone po 49 za funt. Ruszamy dalej - w stronę Allegany River. Podwożą nas ludzie też wracający właśnie z Rainbow, jadą karawaną pięciu samochodów zobaczyć wodospady Niagara. Szkoda, że już tam byliśmy, zabralibyśmy się z nimi. A tak wysiadamy na przecięciu z droga nr 6 i szóstką na zachód. Nie ujeżdżamy zbyt daleko, bo się ściemnia, więc znajdujemy miłe miejsce na nocleg, a że akurat nagle i niespodziewanie się ochłodziło, zapalamy sobie cudowne ognisko.
9 .07.99
Olbrzymia, okrągła betonowa rura na barce na jeziorze Erie. Tak jeszcze nie spaliśmy.
Znowu los się do nas uśmiecha. Zesłał nam z rana (tzn. koło południa, jak się wygrzebaliśmy) miłego starszego pana, który zafascynowany naszą podróżą zawiózł nas do swojego sąsiada nad jeziorem, gdzie mieszka. Sąsiad ten organizuje wyprawy dla dzieciaków po jeziorach i rzekach Kanady.
Zjedliśmy
...
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























