AWŚ 10; 8`1999; Z Kentucky na Florydę
Kinga Wyświetlono: 377 razy 2005-09-15 15:45:57![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.12 (49 głosów) |
1.08.99
Dwie ostatnie noce spaliśmy na zewnątrz, z materacem raz na pokładzie, raz na dachu, bo tak chłodniej. Siatki przeciwowadowe na oknach zatrzymują też wiatr, a komary i tak znajdują swoją drogę do środka.
Dziś - coś nowego. Ponton! Wyścieliliśmy sobie materacem i prześcieradłem, przywiązaliśmy luźno na długiej linie do końca pomostu i mamy kołyszące się i obracające powoli łóżko wodne, jakiego jeszcze nie mieliśmy. Z Wielkim Wozem i całą resztą obracającą się ponad głowami.
2.08.99
Dalej na południe rzeka Tennesee, aż do kanału łączącego ją z rzeką Tombigsbee. Nocleg w nowej, supernowoczesnej przystani. Nawodna stacja benzynowa dla łódek, pralnia, prysznice z klimatyzacją i do dyspozycji samochód, jak ktoś potrzebuje do miasteczka, bez dodatkowej opłaty.
Skorzystaliśmy, pojechaliśmy z dziadkiem, my na zakupy, dziadek na hamburgera.
3.08.99
Opuszczamy rzekę i stan Tennessee. Jesteśmy w stanie Mississippi - tu jeszcze nie byliśmy. Docieramy do pierwszej tamy i śluzy na rzece Tombigsbee, będzie ich aż 12 po drodze do Zatoki Meksykańskiej.
4.08.99
Powoli, powoli do przodu. Dosłownie bardzo powoli, bo robimy średnio jakieś 8 mil na godzinę, czyli przeciętnie rowerem jechałoby się szybciej. Z tym że nie wyrobilibyśmy tylu godzin dziennie, nie dałoby się też jadąc spać, czytać, łupać orzechów, robić sałatki czy inne rzeczy, pomijając już fakt, że nie wyobrażam sobie pedałować w takim upale.
5.08.99
Pobudka, jak zwykle ostatnimi czasy, na dachu. Dziadek wstaje o wschodzie słońca, często nawet przed. Ja tylko otwieram oko, aby na wpół śpiąco zobaczyć jakimi kolorami pomalowane dziś niebo.
Wstaję dopiero jak ruszymy, pooglądawszy sobie przesuwający się świat z perspektywy materaca na dachu naszego "Spirit`u". Chopin poprzytula mnie i wstaje wcześniej, aby pomóc dziadkowi z linami przed ruszeniem.
Wpłynęliśmy właśnie w nowy stan - strasznie podoba mi się nazwa Alabama. Jeszcze jakieś 310 mil do Zatoki Meksykańskiej.
Z braku przystani zrzuciliśmy dziś kotwice w miłym miejscu, z dala od cywilizacji. Właściwie każde miejsce jest tu miłe, bo cała rzeka Tombigsbee jest piękna, choć nie w każdym miejscu jest mała piaszczysta plaża, na której można znaleźć rakietki do badmingtona i lotkę, i nawet rozwieszona siatkę.
Pograliśmy, popluskaliśmy się w ciepłej wodzie, a Chopin skonstruował nam łódkę z drabiny z przyczepionymi po obu końcach gumowymi odbojnikami (to taka gumowa "piłka" zabezpieczająca łódź przed zderzeniami z krawędzią przystani).
6.08.99
Wspaniale Demopolis w Alabamie! Tzn. mała, upalna dziura, ale cudowna, chłodna, przestronna biblioteka. Miłe panie bibliotekarki nie mogły się nadziwić naszej podroży i były całe zachwycone, że trafiliśmy aż tutaj, co więcej, że odwiedzamy ich bibliotekę.
Komputery, e-mail! Po dwóch tygodniach nie odbierania wieści czekała na nas cała sterta.
| Oceń relację |
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















