1.08.99
Dwie ostatnie noce spaliśmy na zewnątrz, z materacem raz na pokładzie, raz na dachu, bo tak chłodniej. Siatki przeciwowadowe na oknach zatrzymują też wiatr, a komary i tak znajdują swoją drogę do środka.
AWŚ 10; 8`1999; Z Kentucky na Florydę



Kinga2005-09-15 15:45:57
Wyświetlono razy (ostatnio: )
z dala od cywilizacji. Właściwie każde miejsce jest tu miłe, bo cała rzeka Tombigsbee jest piękna, choć nie w każdym miejscu jest mała piaszczysta plaża, na której można znaleźć rakietki do badmingtona i lotkę, i nawet rozwieszona siatkę.
Pograliśmy, popluskaliśmy się w ciepłej wodzie, a Chopin skonstruował nam łódkę z drabiny z przyczepionymi po obu końcach gumowymi odbojnikami (to taka gumowa "piłka" zabezpieczająca łódź przed zderzeniami z krawędzią przystani).
6.08.99
Wspaniale Demopolis w Alabamie! Tzn. mała, upalna dziura, ale cudowna, chłodna, przestronna biblioteka. Miłe panie bibliotekarki nie mogły się nadziwić naszej podroży i były całe zachwycone, że trafiliśmy aż tutaj, co więcej, że odwiedzamy ich bibliotekę.
Komputery, e-mail! Po dwóch tygodniach nie odbierania wieści czekała na nas cała sterta. Rodzinka, przyjaciele z Polski, ludzie poznani po drodze.
Dowiedziałam się, że mój przyjaciel z Miami jest właśnie w Polsce - i to gdzie? Na Cebertowicza 11, zajada się właśnie sernikiem mojej mamy, konwersuje z tatą i drażni z moją siostrą. A my - co za ironia - zmierzamy właśnie w stronę jego domu, na południowej Florydzie.
Nie tylko poodpisywaliśmy na listy, powymienialiśmy też książki. Biblioteki w Stanach to wspaniale instytucje, oprócz wypożyczania, mają przeważnie też półkę z książkami do wymieniania, albo po prostu do wzięcia.
Coś dla duszy, coś dla ciała - po bibliotece wizyta w przydrożnej budce warzywno-owocowej. Wyszliśmy z kartonem darmowych arbuzów, brzoskwiń, jabłek i warzywek, zapas na kilka dni. Wiemy już, jak robić zakupy.
7.08.99
Dziś rocznica, a raczej miesięcznica - 10 miesięcy naszej podróży oraz półrocznica - już pół roku - bez ciepłego posiłku. Sześć miesięcy na surowo!
Ciężko uwierzyć, że to już pół roku tak szybko zleciało. I stało się to tak dla nas naturalne, że wcale się nad tym nie zastanawiamy.
Nie wyobrażam sobie jeść cokolwiek innego na śniadanie niż świeże owoce. Dziś mijają też dokładnie dwa tygodnie na łódce.
8.08.99
Dalej do przodu. Kolejny gorący dzień. Jak dobrze, że mamy schłodzone arbuzy do ugaszenia pragnienia. Po południu docieramy do malutkiej przystani, ostatniej już przed zatoką.
Niestety, jedyną żywą duszą jest leżąca pod daszkiem, pomiędzy zbiornikami paliwa, obserwująca nas z obojętnym wyrazem twarzy, czarna koza.
Ruszamy więc dalej, robimy jeszcze kilkanaście mil, na małym jeziorku, łączącym się z Tombigsbee, zrzucamy kotwice i wskakujemy do wody o temperaturze zupy.
9.08.99
Zatoka Meksykańska. Zmienił się krajobraz, rozszerzył horyzont, nieograniczony lasem czy pagórkami po obu stronach. Pojawiły się mewy i pelikany.
Zatrzymaliśmy się na trochę w mieście Mobile, ale na noc płyniemy kawałek dalej, do przystani w Dog River.
10.08.99
Floryda! Tak, płynąc śródlądowymi wodami wzdłuż Zatoki Meksykańskiej minęliśmy miasto Pensacola - leżące już na Florydzie. Tylko, że to strasznie długi stan i dużo jeszcze wody przed nami.
Zupełnie inny krajobraz: śnieżnobiały piasek na pasie wydm, oddzielających nas od zatoki, skaczące delfiny, żaglówka w kolorach tęczy, śmigający z wiatrem i falami surferzy. Nocleg w przystani w Fort Walton Beach.
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























