Przedsłowie
Niniejsza relacja składa się w zasadzie z kolejnych listów jakie słałem z Wenezueli do tych spośród moich znajomych, którzy otworzyli swoje skrzynki na mierzone w setkach kilobajtów potoki mojej grafomanii. Późniejsza korekta polegała w zasadzie na usunięciu bardziej pikantnych aluzji, poprawieniu nieskończonej ilości błędów ortograficznych oraz dodaniu kilku nazw geograficznych. Z góry chciałbym przeprosić za łamaną angielszczyznę jaką się miejscami posiłkuję. Czasami po prostu był to jedyny sposób na oddanie panującej atmosfery.
Wenezuela 2003
Bartt2005-09-15 10:58:42
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
w cień jakiś egzotycznych roślin. Bachory i kobiety trzymały się z dala pichcąc coś po cichu. Tylko od czasu do czasu podawali nam butelki z lodówki. Aż mi głupio było brać. Podział ról jest tu wyraźnie widoczny. Faceci żartują i chleją, baby pichcą. Swat skomentował to następująco: "stara, mądra kultura"
Kiedy chlanie w miejscu przestało nas bawić, a żarcie było jeszcze w drodze chłopcy zaproponowali:
-Let's go maybe some swim, man?
-All right, man
Poszliśmy w gore rzeki. Dopiero wtedy uderzyło mnie nieskończone piękno tego miejsca. Szliśmy po piersi w krystalicznie czystej wodzie, nad naszymi głowami piętrzyły się wysokie drzewa oraz tysiące innych nieznanych mi kwiatów, krzaków, porostów. Latały kolorowe motyle wielkości mojego świętej pamięci chomika. (Chomik nazywał się '"dziub dziub".) Oskar (nasz profesor) powiedział, ze za takiego motyla można zgarnąć 200 bagsow. Wędrowaliśmy ze 30 minut w górę rzeki wspinając się po drodze na pochylone nad woda drzewa i skacząc z nich do wody. Z lasu wyszliśmy prosto na wioskę Indian, którą mijaliśmy wcześniej. Okazało się, ze Bobby, kumpel Oskara (140 kilo mięśni i tłuszczu) jest szefem straży tego terenu. Pilnuje, żeby nikt nie dokuczał Indiancom. Indianie go dobrze znali, więc chętnie poczęstowali nas arcykurewsko ostrą papryką. Do tej pory mam wykręconą mordę na lewa stronę, przez co biorą nas ze Swatem za braci. To były na prawdę długie i męczące Zaduszki... Powrót na górę
Santa Bart.
Wtorek, Listopad 4, 2003
Andy
Napisze Wam jeszcze kilka słów o samych Andach. Nie widziałem wiele, zdążyłem jedynie dotknąć ich czubkiem języka. Jedyne góry do których mogę przyrównywać Andy to Pireneje. Strome, obsypujące się skały, setki głębokich dolin, tysiące wodospadów. Andy jednak przewyższają Pireneje wysokościami i stromizną. Konsekwencja ciepłego klimatu
...
Maciek, 2007-11-13 22:52:37
Zobacz zdjęcia:
Wenezuela
Wenezuela - wybierz obszar, który cię interesuje:














































kml, 2007-12-13 18:57:52