Przedsłowie
Niniejsza relacja składa się w zasadzie z kolejnych listów jakie słałem z Wenezueli do tych spośród moich znajomych, którzy otworzyli swoje skrzynki na mierzone w setkach kilobajtów potoki mojej grafomanii. Późniejsza korekta polegała w zasadzie na usunięciu bardziej pikantnych aluzji, poprawieniu nieskończonej ilości błędów ortograficznych oraz dodaniu kilku nazw geograficznych. Z góry chciałbym przeprosić za łamaną angielszczyznę jaką się miejscami posiłkuję. Czasami po prostu był to jedyny sposób na oddanie panującej atmosfery.
Wenezuela 2003
Bartt2005-09-15 10:58:42
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
dobra, dość tych smutków! Zwierzaki tez nie są takie dobre! Wczoraj na przykład gdy siedzieliśmy w knajpie małpa zlała się nam na stół. Głaskaliśmy ja, poiliśmy kawa, Swat nawet chciał odstąpić łyka piwa. I co? Zlała się na obrus... Pytanie czy to aby na pewno był mocz pozostawiam bez odpowiedzi... Zaraz spadamy na południe w niezłe zadupie, także odezwę się pewnie za jakiś czas z Meridy.
Uff jak goraco!!! Powrót na górę
Tony Kalik
Poniedziałek, Październik 27, 2003
LÄ…dowanie w Andach
Tak więc przemknęliśmy się niepostrzeżenie do parku narodowego Sierra Nevada. Po drodze zaliczyliśmy 'rozgrzewkę' w Meridzie, ale o tym następnym razem. Wyskoczyliśmy z autobusu na wysokości 3300 mnpm, więc nasze pierwotne założenie by podczas wspinaczki nie przekraczać 3800 z miejsca wzięło w łeb. Posnuliśmy się dwa dni krążąc w okolicy 4000 m, przygotowując płucka i ćwicząc mięsnie zwieraczy. Fachowcy nazywają to aklimatyzacją.
Trzeciego dnia przybiliśmy pionę i ruszyliśmy z bazy na 3500 w gore na spotkanie 'złego'. Nazwaliśmy nasza gore roboczo 'zły', gdyż za cholerę nie byliśmy w stanie zapamiętać, ani wymówić jej nazwy. Zły okazał się faktycznie nienajlepszy. Była to z cala pewnością najbardziej stroma góra na jaka udało mi się wdrapać. Czułem się momentami jak Spider Man na gzymsie. Nawet mordę z wycieńczenia i braku tlenu miałem czerwona. Ale udało się! 4678 metrów mieliśmy pod sobą. Zły oczywiście pozbawił nas na koniec możliwości oglądania widoków ze szczytu. Godzinę przed naszym wejściem zasnuł się mgłą.
Teraz siedzimy w Meridzie, zaraz idziemy na browar. Jutro z samego rana jedziemy na dwudniowy rafting, więc jeśli wrócę w całości to się odezwę. Całuski, urwisy! Powrót na górę
Bartek.
Środa, Październik 29, 2003
Temat rzeka
Rafting...
...
Maciek, 2007-11-13 22:52:37
Zobacz zdjęcia:
Wenezuela
Wenezuela - wybierz obszar, który cię interesuje:














































kml, 2007-12-13 18:57:52