Przedsłowie
Niniejsza relacja składa się w zasadzie z kolejnych listów jakie słałem z Wenezueli do tych spośród moich znajomych, którzy otworzyli swoje skrzynki na mierzone w setkach kilobajtów potoki mojej grafomanii. Późniejsza korekta polegała w zasadzie na usunięciu bardziej pikantnych aluzji, poprawieniu nieskończonej ilości błędów ortograficznych oraz dodaniu kilku nazw geograficznych. Z góry chciałbym przeprosić za łamaną angielszczyznę jaką się miejscami posiłkuję. Czasami po prostu był to jedyny sposób na oddanie panującej atmosfery.
Wenezuela 2003
Bartt2005-09-15 10:58:42
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
ze Swatem wpław. Była to chwila grozy; Swata o mało nie cisnęło na ostrą skałę, ja rozciąłem lekko nogę o rafę koralowa.
W drodze powrotnej przegrzał się silnik i przez jakiś czas wiosłowaliśmy bez nadziei dechami.. Generalnie powolutku stopujemy, przygotowujemy się na czarny piątek... Opisze Wam jeszcze w następnym mailu Canaimę. I to już chyba będzie wszystko..
Strzałka. Powrót na górę
Bartek.
Wtorek, Listopad 11, 2003
Jungle Boogie
Jeżeli ktoś z Was, moi drodzy oczekuje opowieści o wysmarowanych błotem bohaterach ganiających z maczetami po dżungli, walczących z tygrysami i polujących by przeżyć, to niech lepiej od razu wróci na stronę www.xlaski.pl lub po prostu sformatuje dysk. Musze na wstępie przyznać, ze my wykupiliśmy po prostu wycieczkę. (To był jedyny sposób, by dostać się pod wodospad Salto Angel.) Wycieczkę tak bezpieczną, jak pasjonujące skądinąd zwiedzanie Wilanowa. Żarcie mieliśmy codziennie podawane na 'porcelanowych' talerzykach, buzie nam wycierali po posiłkach, a nocami jaguary chodziły na pazurkach wokoło naszego obozu, by czasem nas nie obudzić. Na naszych niespełnionych ambicjach twardzieli jednak mankamenty się kończą. Wszystko, co napisze poniżej będzie jedną wielką odą pod tytułem "Kurewskie Piękno". Pisałem Wam, ze w założeniach mieliśmy pojechać jeepem 100 km na południe, a potem przesiąść się w samolot. Plany ulęgły zmianie. Kierowca jeepa palił skręta i bolała go głowa. Wysłali nas więc od razu małą awionetka do Canaimy - prześlicznej osady, do której można dostać się tylko samolotem. Sam lot jak łatwo się domyśleć był już absolutnym hitem. Szczególnie z powrotem, kiedy wpadaliśmy w dziury rozrzedzonego powietrza. Widoki - (może już zostawmy na boku przymiotniki), po prostu będę wyliczał: bezdroża sawanny, dżungla, wreszcie pierwsze tepui, rozlewiska rzek, niekończące się siatki
...
Maciek, 2007-11-13 22:52:37
Zobacz zdjęcia:
Wenezuela
Wenezuela - wybierz obszar, który cię interesuje:














































kml, 2007-12-13 18:57:52