Z Polski do Salonik - ponad 5300 km na rowerze przez 10 krajów Europy
Jaczo Wyświetlono: 1886 razy 2005-09-14 13:58:11![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.89 (61 głosów) |
<a href="http://www.jaczo.glt.pl" target="_blank"><img src="http://www-users.mat.uni.torun.pl/~jaczo/banner.gif" width="401" height="51" border="0" alt="Wyprawy rowerowe - Jaczo"></a>Chęć poznania swoich możliwości, innych krajów to główny cel mojej wyprawy. Z początkiem lipca spakowałem sakwy, namiot i ruszyłem przed siebie bez ustalonego z góry planu. Chciałem zasmakować kąpieli w ciepłym morzu, rowerowych wspinaczek po górach i pobyć trochę sam ze sobą. Moje motto to dużo kilometrów, żadnych kempingów i obcowanie z naturą....<br>
Dzień 1. 7-7-2004
Płock - Gąbin - Sanniki - Łowicz - Skierniewice - Rawa Maz. - Inowłódz - Opoczno – Końskie
Dystans: 201 km Średnia: 22,66 km/h Max:49,3
Wystartowałem ok. godz. 9.00 jadąc dobrze znaną drogą przez Grabinę, Koszelówke do Gąbina. Pierwszy postój, na małe jedzonko, miałem pod Łowiczem. Pogoda wymarzona – nie gorąco i dość słonecznie . Myślę sobie - dopiero wystartowałem i tyle niewiadomych przede mną. Trasa była dość monotonna. Prowadziła przez Skierniewice, Rawę Mazowiecką gdzie zrobiłem pierwsze zdjęcie. W Opocznie byłem ok. 20.00, ale na liczniku jeszcze brakowało trochę do 200, więc jadę dalej. Ok. 20.45 na polance za Końskimi (nie wiem czy dobrze odmieniam ) rozbiłem namiot, zjadłem dużą kolację, umyłem się w 1,5 litrze wody i odpoczynek.
Dzień 2. 8-7-2004
Konskie - Radoszyce - Malogoszcz - Jedrzejów - Lubcza - Dzialoszyce - Proszowice - Nw. Brzesko - Drwinia - Bochnia – Zegocina
Dystans: 200 km Srednia: 21,08 km/h Max:61,2 km/h
Pobudka o 6.00, lekko boli mnie gardło, pakowanie sprzętu , śniadanko i o 7,15 już na trasie. Było dość zimno i mglisto, do ok. 9.00. Trasa początkowo dość płaska. Postanowiłem jechać drogą, która na mapie jest ledwie widoczna i to był mały błąd, bo zrobiłem niepotrzebnie 20-sto kilometrowe kółeczko. Jedyny plus to, że odpocząłem trochę od tych blaszaków. Za Jędrzejowem myślę sobie: „ja już tu byłem”, patrzę na mapę i rzeczywiście rok temu jechałem tędy na Węgry. Skręciłem, więc w inną stronę jak w 2003 i tak dojechałem nad naszą piękną Wisłę w Nowym Brzesku. Do Bochni było płasko. Ugryziony w cyca przez jakiegoś owada (chyba pszczołę) ale w dobrym humorze, dojechałem do Bochni. Pierwsze spotkanie z podjazdami. Jeszcze ok. 25 km i rozbiłem namiot, mając pozwolenie właściciela na polu obok potoku. Byłem cholernie zmęczony. Mycie w lodowatej wodzie. Kolacja składała się z ryżu i poziomek, które nazbierałem do 0,65 l bidonu po drodze.
Dzień 3. 9-7-2004
Żegocina - Limanowa - Kamienica - Krościenko n. Dun. - Szczawnica - Stara Lubovna - Lipany - Presov – Kendice
Dystans: 170 km Średnia: 19,92 km/h Max:60,2 km/h
Piękna pogoda przywitała mnie o poranku, aż chciało się wsiadać i jechać. Mały posiłek – resztki z kolacji . Cały czas podjazdy i szybkie zjazdy. Droga do Krościenka piękna, tylko wiatr cholernie wiał mi w twarz. Ledwo rozwijałem 19 km/h przy dość dużym wysiłku. W Szczawnicy tłumy turystów na przejściu granicznym pieszo-turystycznym. Piękne są polskie góry. Stało się - opuszczam Polskę na blisko miesiąc.
| Oceń relację |
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















