South East Asia White Water Circuit 2000
sawicki Wyświetlono: 426 razy 2005-09-12 17:10:21![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.85 (33 głosów) |
Miałem bardzo dużo szczęścia, udało mi się wziąść udział w międzynarodowym festiwalu kajakarstwa górskiego, który odbywał się w Tajlandii i Indonezji. Poznałem czołówkę światowych kajakarzy i pływałem w bardzo egzotycznej scenerii.
Imprezę wypatrzyłem w Internecie już kilka lat temu, wtedy jednak nie czułem się w kajaku dość pewnie. Na wiosnę tego roku dostałem kolejne zaproszenie i zachetę do starania się o sponsorowanie. Zasady były proste: 15 kajakarzy z całego świata miało dostać za darmo bilety lotnicze z dowolnego miejsca na świecie do Tajladnii. Wysłałem swoje kajakowe CV i czekałem. We wrześniu przyszła odpowiedź: Tak, jest Pan na liście sponsorowanych. Jeszcze tylko trochę formalności wizowych, 100 dolarów wpisowego i poleciałem.
Festiwal składał się z dwóch części Tajlandzkiej i Indonezyjskiej. Ze wszystkimi uczestnikami, okolo 30 osób z całego świata (byli przedstawiciele USA, Francji, Kanady, Norwegii, Finladnii, Danii, Indonezji, Australii, Nowej Zelandii, Rosji, Anglii i ja) spotkałem się w Chiang Mai (północna Tajlandia). Następne 5 dni spędziliśmy pływając rzekę Mae Teng.
W Tajlandii nie ma zbyt wiele białej wody. Jednak na północy kraju pojawiają się pokryte dżunglą góry i można tam znaleźć kilka dobrych rzek. Z informacji organizatorów (malezyjska firma Tracks Ltd.) wynikało. ze Mae Teng jest z nich najlepsza. Pływaliśmy 10km odcinek, którego trudność była okolo WW3+ z miejscami WW4+. Rzeka jest raczej kamienista i odsyć stroma, przepływ około 20 m3/s. Ciepla woda, wokoło dżungla, zwisajace liany, słonie oto sceneria jaka towarzyszy kajakarzom w tamtej okolicy. Rozegraliśmy trzy konkurencje: freeride (z ang.: zabawa w kajaku na 100m odcinku rzeki WW4+) , headtohead (z ang.: wyścigi dwóch kajakarzy, ok. 1km) i downriver (zjazd, 10km). Cały czas mieszkaliśmy sobie wygodnie w hotelu i żywiliśmy się bardzo ostrą, ale wyśmienitą kuchnią tajska. Tajlandczycy (tajowie ??) słyną z grzeczności i uprzejmości - rzeczywiście tak jest, co dodatkowo umilało pobyt. Pogoda była idealna, czyli 15-25C i dużo słońca.
Następne kilka dni spędziliśmy podróżując wieloma środkami lokomocji: samolot, autokar, prom, łodź motorowa, autobus. Pokonaliśmy w ten sposób 2tys km i znaleźliśmy się nad rzeką Asahan na północnej części Sumatry (Indonezja).
Asahan jest dużą rzeką wypływającą z ogromnego jeziora wulkanicznego Toba. Mimo, że postawiono na niej kilka tam i elektrowni, odcinek poniżej nadal dostarcza wielu kajakowych przeżyć. Zawody zaczynały się tuż poniżej ostatniej tamy. Przepływ 120m3/s, szerokość minimalna 30m - to jest na prawde sporo. Bardzo ciepła woda, płynie szybko i jak mówili niektórzy - najbliższa cofka jest w morzu ;) Długie bystrza i silne odwoje sprawiły, że trudność rzeki to WW4 (WW5). Centrum wszystkich uroczystości stanowiła wioska Perhitean, gdzie spaliśmy w wojskowych namiotach. Otwarcie imprezy bylo bardzo uroczyste: był minister, gubernator i inni oficjele. Analogiczne, jak w przypadku Mae Teng rozegrano trzy konkurencje, a zwycięzcy otrzymali nagrody pieniężne.
| Oceń relację |
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


















