• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Ziemia Baffina

geronimo Wyświetlono: 1756 razy 2003-11-08 13:15:53
  Ocena:3.08 (51 głosów)


Celem naszej wyprawy w fiordach Ziemi Baffina w Kanadzie było pokonanie jednej z najtrudniejszych skalnych ścian na świecie.
Jim miał nam zorganizować guides lub chociaż silnych tragarzy do przerzucenia wzdłuż doliny całego dobytku, a to około 40 km marszu i kilkanaście niebezpiecznych przepraw przez rzeki lodowcowe. Spakowane plecaki ważą po około 35kg i gdy w Pangnirtung podnoszą je oburącz mówią, że dadzą radę. Po dopłynięciu do brzegu fiordu w Overlordzie, skąd miała rozpocząć się nasza karawana widzę ich ciężkie kołdry i zaczynam mieć wątpliwości, bo wcale nie wydają się teraz tacy pewni i silni, a podobno robili już to nie raz. Po trzech godzinach marszu dwóch tragarzy ucieka do Overlorda, pozostały po nich jedynie dwa samotne, patrzące na nas z wyrzutem wory ponad 35 kg każdy, nie mogliśmy zrezygnować z żadnego. Musieliśmy zmienić taktykę, Krzychu poganiał i motywował resztę chłopaków a ja z Michałem nosiliśmy na zmianę po dwa plecaki. Zaczęła się wyprawa.

Mogło by się zdawać, że jesteśmy usmażeni z tymi dwoma dodatkowymi plecakami ale okazało się, że rzeczywistość jeszcze bardziej nam dokopała, gdy kończyliśmy szatlowanie worów do Windylake'a około dwieście metrów powyżej naszej ścieżki przemknęli się nasi tragarze, to była ich wielka ucieczka do domu i chyba bali się konfrontacji, tym bardziej, że tych dwóch którzy wczoraj zrezygnowali nieźle opieprzyłem.
Gdy doszliśmy do Krzycha wszystko stało się wreszcie jasne i pewne, wreszcie zostaliśmy w gronie ludzi, którym można zaufać.
Zza zakrętu spoglądał na nas Thor, nie pozostało nam nic innego jak tylko wrzucić wora na plecy i iść. Po trzech dniach transportu i kilku tysiącach wybitych po drodze komarów przerzuciliśmy wreszcie cały sprzęt do bazy a z bazy w ciągu kilku kolejnych dni pod ścianę. Thor pochylał się nad nami coraz bardziej pewien jestem, że nawet nas nie zauważył, dla niego byliśmy robakami i tak też się czuliśmy.

Droga jest celem

Łącznie dziewięć dni poręczowaliśmy dolne spiętrzenie ściany na tych 250m pionu walczyliśmy z dwoma wyciągami A4, reszta nie schodziła poniżej A2-3. Jeśli ktoś zapyta mnie bym zdefiniował A4 odpowiem, że wizja lotu podczas przechodzenia takich trudności jest niezwykle realna a psychika wbrew woli tworzy trajektorię prawdopodobnego lotu po odpadnięciu od skały. Do takiego wspinania trzeba mieć już na prawdę doskonały sprzęt, Po dniu odpoczynku ostatni raz podeszliśmy pod ścianę, mieliśmy tam cały niezbędny sprzęt do wspinaczki i życia w ścianie.

Za pomocą bloczków zaczęliśmy holować wory do końca lin poręczowych gdzie miał zawisnąć pierwszy biwak, wieczorem po całym dniu wciągania kilkuset kilogramów sprzętu i wody padliśmy do portali. Pomimo całkowicie białych nocy spaliśmy jak po dobrym wiejskim weselu.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
KanadaWybierz obszar który Cię interesuje

KanadaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju