Eclipsa Totala`99
nicholas Wyświetlono: 435 razy 2005-09-06 20:32:13![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.25 (28 głosów) |
Zaćmienie słońca w Rumunii
2 sierpnia, 5 rano. Siedzimy i wsłuchujemy sie w stukot kół pocišgu... Przed nami kolejny wyjazd, którego plan to dotrzeć 11 sierpnia w Alpy Transylwańskie w Rumunii, na całkowite zaćmienie słońca. A wszystko inne wyjdzie po drodze - na razie nie mamy jeszcze jakiegoś dokładnego pomysłu co i gdzie zobaczyć po drodze... Z przesiadkš w Katowicach dotarliśmy do Wisły, stamtšd do Istebnej, i skierowaliśmy sie w stronę malutkiego przejścia z Czechami w Jasnowicach, gdzie dopadł nas zmierzch. Po noclegu na małej polance nieopodal przejścia niespiesznie zaczęliśmy się zbierać, zrobiliśmy w sklepie małe zakupy i zjedliśmy śniadanie... Ugotowałem sobie jeszcze na kocherku zupkę, i kiedy już mieliśmy iść, nagle pojawiła się straż graniczna w asyście policji, która dostała przeciek o 'nielegalnych imigrantach koczujšcych w lesie'. Oczywiście funkcjonariusze nie byli na tyle inteligentni, żeby dojść do wniosku, że żaden imigrant nie wygrzewa się leniwie w słońcu o godzinie 11 i trochę nas pomaglowali...
W końcu doszliśmy do przejścia, umyliśmy się i na łšce czekaliśmy na dwie osoby, które miały do nas dołšczyć. Po kilku godzinach wreszcie byliśmy w komplecie i ruszyliśmy dalej, pieszo do Jablunkova i stamtšd pocišgiem do Cieszyna. W Cieszynie zaliczyliśmy okropny bar sałatkowy na dworcu i wsiedliśmy w kolejny pocišg, którym pojechaliśmy w Białe Karpaty. Z Frydlantu podjechaliśmy kawałek autobusem, i wysiedliśmy na odludziu, nad sztucznym jeziorem Szarice. Leśna droga, częściowo już zarośnięta przez zielsko i trawę, doprowadziła nas na skraj jeziorka, w którym po prostu znikała kilkanaście metrów od brzegu. Miejsce byłoWidok na zamek Turnianskie Podhradie - Słowacki Kras naprawdę urocze - jezioro otoczone lasem i górami - postanowiliśmy więc spędzić tam noc. Kiedy ognisko zaczęło dogasać położyliśmy się pod rozłożystym drzewem i zaraz zasnęliśmy. Jednak góry to góry, i temperatura w nocy znacznie spadła, co sprawiło, że nocleg pod gołym niebem oznaczał przenikliwy chłód wewnštrz spiworów...
Rano czekała nas poranna kšpiel - woda co prawda była bardzo zimna, ale za to widoki... Strome skalne ściany po drugiej stronie wšskiego jeziora... Szybko zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w drogę - najperw na zakupy do Starych Hamrów, i dalej przez góry w stronę granicy... Granica czesko-słowacka ma to do siebie, że można jej po prostu nie zauważyć, i właśnie w ten sposób niepostrzeżenie znaleźliśmy się na terytorium Słowacji. Trafiliśmy zresztš do wioski, w której granica wiła się między domami, kilka razy przechodzšc przez ulicę (ciekawe jak oni płacš podatki?). Tam też zjedliśmy wyprażany syr, i ruszyliśmy dalej, w stronę rezerwatu Klokocovske skalie. Sam rezerwat robił wrażenie - duże, strome formacje skalne ukryte w lesie, bardzo stromo opadajšce w dół...
| Oceń relację |
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















