• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

o naszej wyrypie w piękne góry, nad ciepłe morze, deportacji z Rumunii i trzykrotnym aresztowaniu...

nicholas Wyświetlono: 724 razy 2005-09-06 20:30:23
  Ocena:2.91 (86 głosów)


16. lipca, w niedzielny wieczór, w pištkę czekamy na pocišg do Lublina. Plan - przez Rawę Ruskš i Lwów dostać się do Symferopola, położonego w sercu Krymu, spędzić tam kilka dni na łażeniu po Górach Krymskich, a później przedostać się statkiem do Turcji. W pocišgu posiedzieliśmy trochę nad wyjštkowo dokładnš mapš Ukrainy (mejd in juesej), która zabrał Szopen i pograliśmy trochę w karty - ale dla Szopena i Adriana jedna partia w makao okazała sie dłuższa niż kilka w wojnę, i na tym jednym rozdaniu się już skończyło, a i tak my zasypialiśmy, oni mieli już po 20 kart w pamięci, bo przy ich geniuszu i zdolnościach talia szybko okazała się za mała... Koło czwartej rano byliśmy już w Lublinie, i majšc cztery godziny do odjazdu pocišgu do Rawy Ruskiej, poszliśmy obejrzeć trochę miasto. Weszliśmy na wzgórze zamkowe, później pokluczyliśmy trochę po brukowanych uliczkach starego miasta, i wróciliśmy na dworzec, po drodze kupujšc jeszcze ogórki kiszone, bo te na wschodzie (ogórcy) sš zawsze przekiszone i ogólnie dziwne. W pocišgu do Rawy usadowiliśmy się w ostatnim, pustym wagonie, przypadkowo wyłamaliśmy drzwi, tak, że się zablokowały na zawsze i żadna z wsiadajšcych po drodze ekip nie mogła ich otworzyć, i o 14 byliśmy już w Rawie Ruskiej. Tam po kupieniu strachowek (ukraińskie ubezpieczenie medyczne, kosztuje 5$, i na przykład w przypadku śmierci dostaje się maksymalnš kwotę, czyli 100$, jednak piersze 50$ z tych stu trzeba wpłacić samemu... po prostu śmiech) załadowalismy się do drakończyka i ruszyliśmy na Lwów.
16. lipca, w niedzielny wieczór, w pištkę czekamy na pocišg do Lublina. Plan - przez Rawę Ruskš i Lwów dostać się do Symferopola, położonego w sercu Krymu, spędzić tam kilka dni na łażeniu po Górach Krymskich, a później przedostać się statkiem do Turcji. W pocišgu posiedzieliśmy trochę nad wyjštkowo dokładnš mapš Ukrainy (mejd in juesej), która zabrał Szopen i pograliśmy trochę w karty - ale dla Szopena i Adriana jedna partia w makao okazała sie dłuższa niż kilka w wojnę, i na tym jednym rozdaniu się już skończyło, a i tak my zasypialiśmy, oni mieli już po 20 kart w pamięci, bo przy ich geniuszu i zdolnościach talia szybko okazała się za mała... Koło czwartej rano byliśmy już w Lublinie, i majšc cztery godziny do odjazdu pocišgu do Rawy Ruskiej, poszliśmy obejrzeć trochę miasto. Weszliśmy na wzgórze zamkowe, później pokluczyliśmy trochę po brukowanych uliczkach starego miasta, i wróciliśmy na dworzec, po drodze kupujšc jeszcze ogórki kiszone, bo te na wschodzie (ogórcy) sš zawsze przekiszone i ogólnie dziwne. W pocišgu do Rawy usadowiliśmy się w ostatnim, pustym wagonie, przypadkowo wyłamaliśmy drzwi, tak, że się zablokowały na zawsze i żadna z wsiadajšcych po drodze ekip nie mogła ich otworzyć, i o 14 byliśmy już w Rawie Ruskiej. Tam po kupieniu strachowek (ukraińskie ubezpieczenie medyczne, kosztuje 5$, i na przykład w przypadku śmierci dostaje się maksymalnš kwotę, czyli 100$, jednak piersze 50$ z tych stu trzeba wpłacić samemu... po prostu śmiech) załadowalismy się do drakończyka i ruszyliśmy na Lwów.

We Lwowie musieliśmy przedostać sie z dworca autobusowego Ławra peczerska w Kijowiena kolejowy (a na Ukrainie zawsze sš ta dwa przeciwległe końce miasta), wsiedliśmy więc w tramwaj, w którym panował nieludzki ścisk, a którym kierowała jakaś bardzo agresywna kobieta (pewnie z czerwonš opaskš na ramieniu), i kiedy ktoś stanšł tak, że nie chciały zamknšć się drzwi, motornicza zaczęła go wyzywać piskliwym skrzeczšcym głosem przez jakiś głośnik. Tymczasem Lwów - w przeciwieństwie do tego czego się spodziewałem - okazał się miastem, które wcišż ma pewien urok i niesamowitš atmosferę. Dotarłszy wreszcie na dworzec poszliśmy kupić bilety na wieczorny pocišg do Symferopola, okazało się jednak, że biletów uże niet. Michał poszedł więc kupić bilety na poranny pocišg, lecz także nie było na niego już biletów, i ogólnie na trzy dni wprzód, a kiedy po kilkukrotnym długim staniu w kolejce chciał kupić bilety do innych miast (Kierczu, Chersonia, Mikołaiwa, Doniecka, Zaporoża), zawsze dowiadywał się, że biletów już nie ma.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje

RumuniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju