Miała nas jechać szóstka, w końcu wyruszamy z Adrianem z Gdyni we dwóch, w Krakowie dołšcza do nas powracający z Ukrainy Szopen i taką ekipą, z przystankiem w barze mlecznym na Grodzkiej, wyruszamy nocną Cracovią na Węgry. Wiadomo, że ze wszystkich planów niewiele później wychodzi, więc mamy tylko ogólnie zarysowany plan wyjazdu - góry Retezat, Fogarasze, Siedmiogród i później Bułgaria, choć sama podróż do Rumunii jest dokładnie rozplanowana... W pocišgu okazuje się jednak, że zaczęła się powódź i będziemy jechać naokoło, i o 6 rano, zamiast być już na Węgrzech, niespiesznie telepiemy się wzdłuż burego, spienionego Popradu do polskiej granicy...
Rumuńskie góry, bułgarskie plaże..
Nicholas2005-09-06 20:26:27
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
który grzeje całš noc. Co prawda ścisk był ogromny, jakiś Widok z Omula (2505) gość całš noc się do mnie niebezpiecznie przytulał, ale jakoś przeżyliśmy, i rano, po zjedzeniu śniadania ruszyliśmy na szlak. Czekało nas zejście do Branu, do zamku Draculi, a to oznaczało dokładnie 2000 metrów zejścia. Szlak był naprawdę piękny, ale pokonanie go z ciężkimi plecakami, mimo że szliśmy w dół, było bardzo męczšce. Momentami ścieżka w ogóle nie była wydeptana i ślizgaliśmy się po porannej rosie, gdzie indziej grunt wręcz usuwał się spod nóg. Po drodze, przez cały dzień, spotkaliśmy tylko dwie osoby - dwójkę Czechów z Ostrawy, na których zresztš później natrafiliśmy na bukaresztańskim Gara de Nord.
W Branie szybko zjedliśmy i zabraliśmy się za zwiedzanie klimatycznego zamku - wšskie korytarze i przejścia, labirynty krużganków, malutki dziedziniec z niesamowitš atmosferš... I ruszyliśmy z powrotem do Braszowa, a stamtšd za 100 000 lei mikrobusem do Bukaresztu. Kiedy wieczorem dotarliśmy do Gara de Nord - głównego dworca kolejowego - okazało się, że ostatni pocišg do Bułgarii już odjechał, a następny będzie w południe następnego dnia. W koncu znaleźliśmy jednak połšczenie do Giurgiu, ostatniej stacji w Rumunii, a przy okazji spotkaliśmy dwójkę Czechów jadšcych do Pakistanu, w Hindukusz, a póki co - w tym samym kierunku. Pocišg miał jednak jechać o 6 rano, i to z Bucuresti Progresu, małej stacyjki na zupełnych peryferiach stolicy.
Tymczasem dojechaliśmy w pištkę metrem do Piata Unirii, stamtšd przeszliśmy się do Piata Universitatii, czyli samego serca Bukaresztu, i dalej, wzdłuż kanału, do parku przylegajšcego do Parlamentu - drugiego największego budynku świata, wspaniałego pomysłu Nicolae Ceausescu, na który poszła cała zabytkowa dzielnica. Było strasznie goršco, termometr pokazywał 31 stopni, mimo że dochodziła północ, kupiliśmy więc
...
Zobacz zdjęcia:
Rumunia
,
Bułgaria
Rumunia - wybierz obszar, który cię interesuje:












































