Viva México!
Na szlaku Majów.
Nicholas2005-09-06 20:23:46
Wyświetlono razy (ostatnio: )
w OaxacaPo szybkim śniadaniu - huevos mexicanos, czyli pikantnej jajecznicy w narodowych barwach Meksyku, z cebulš, pomidorami i papryczkami chili - ruszam do Puebla, miasta, które wszyscy mi zachwalali. Puebla ma hiszpańskš atmosferę, ponad 70 kościołów w samym centrum, kolonialne budynki zdobione ręcznie malowanymi kafelkami, słynnymi azulejos. Miasto słynie też z lokalnej kuchni, a rzeczš, której absolutnie nie wolno pominšć w jadłospisie jest mole poblano, pikantny czekoladowy sos, który robi się z czekolady, chili, wędzonego jalapeno, pieprzu, orzechów, cynamonu oraz anyżu, i przeważnie podaje z kurczakiem lub indykiem. W Fonda la Mexicana, knajpce słynšcej z mole poblano, próbuję właśnie tej potrawy.
Odwiedzam też wyśmienite Museo Amparo. W dwóch połšczonych ze sobš budynkach znajduje się wystawa poświęcona cywilizacjom prekolumbijskim oraz świetna ekspozycja poświęcona kolonialnym Meksykowi.
Ulica w OaxacaPo południu okazuje się w końcu, że znajomi z Mexico City, którzy mieli spotkać się ze mnš w Puebla i zabrać mnie na prawdziwy festyn do indiańskiej wioski, nie mogš przyjechać, więc biorę taksówkę na dworzec i wsiadam do autobusu do Mexico City.
W Mexico City dojeżdżam metrem z TAPO do stacji Universidad, z której odbierajš mnie znajomi. W domu już czeka już zapas tequili i limonek...
Dzień 9.
Rano wsiadam w pesero (mikrobus), którym mam dojechać do stacji metra Universidad. W końcu jednak okazuje się, że wsiadłem w złe pesero i pojechałem zupełnie gdzie indziej. Ostatecznie dojechałem do innej linii metra i z przesiadkš w centrum dostałem się na północny dworzec autobusowy, Terminal Norte.
Piramida Księżyca w TeotihuacanJem szybko tacos w ramach śniadania, kupuje bilet za $4 i wsiadam do autobusu do Teotihuacan, największego starożytnego miasta w Meksyku położonego w otoczonej górami odnodze doliny Valle de Mexico. Na miejscu mży, a chmury zapowiadajš porzšdnš ulewę.
Najpierw kieruję się do Templo de Quetzalcoatl, a stamtšd idę ponaddwukilometrowš Calzada de los Muertos (Drogš Zmarłych) w stronę piramid. Piramida Słońca jest trzeciš największš na świecie piramidš, ma 222 m podstawy i 70 m wysokości. Po wspięciu się po 248 schodach do staje na szczycie, ale zacinajšcy z ukosa ulewny deszcz i mocny wiatr nie pozwalajš mi tam długo zostać. Idę dalej Drogš Zmarłych i dochodzę do znajdujšcej się na jej końcu Piramidy Księżyca. Zwiedzam jeszcze Palacio de Quetzalpapalotl i kilka okolicznych budowli, i udaje się do muzeum i ogrodu botanicznego znajdujšcych się na tyłach Piramidy Słońca. Wieczorem wracam do Mexico City
Droga Zmarłych i Piramida Słońca (po lewej)
Dzień 10.
Rano jem na śniadanie przepyszne tacos na ulicy, koło stacji Allende, po czym jadę do Bosque de Chapultepec, największego parku w Mexico City. Przez park dostaję się do Museo Nacional de Antropologia, jednego z najlepszych muzeów na świecie, majšcego w swych zbiorach imponujšcš kolekcję dotyczšcš cywilizacji prekolumbijskich Meksyku. Muzeum jest fascynujšce i oferuje znacznie więcej niż większość ludzi jest w stanie zobaczyć, dlatego też decyduję się skoncentrować na tych częściach, które dotyczš regioPiramida Słońcanów, w których byłem. A więc przede wszystkim: Majowie, Aztekowie, Zapotekowie, a potem zobaczymy. Zbiory naprawdę robiš wrażenie i ciężko je opisywać. Sala Maya, która ma ekspozycję nie tylko z Meksyku, lecz także Gwatemali, Belize i Hondurasu, robi na mnie największe wrażenie. Sala Teotihuacana i kolejne sš niewiele "gorsze".
Z muzeum udaję się do centrum, gdzie jem obiad i dalej zwiedzam miasto. I to koniec. Wieczorem jadę na lotnisko i niestety opuszczam już Meksyk.
Krzysztof, 2006-01-18 17:34:06
Zobacz zdjęcia:
Meksyk
Meksyk - wybierz obszar, który cię interesuje:














































Mag, 2007-01-05 15:37:16