Kambodża, listopad 2004
nicholas Wyświetlono: 948 razy 2005-09-06 20:16:28![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.06 (34 głosów) |
Angkor Wat. Zagubione królestwo.
Masywne kamienne wieże i ruiny porośnięte gęstą tropikalną dżunglą - taki widok ukazał się oczom francuskiego botanika i odkrywcy, Henriego Mahout, kiedy w 1860 roku jako pierwszy Europejczyk dotarł do Angkor Wat. Choć znane były opowieści o znajdujących się w dżungli świątyniach zbudowanych przez bogów lub też gigantów, niewiele osób dawało im wiarę, traktując je raczej jako lokalne legendy.
Kiedy Mahout dotarł do ruin, ledwie był w stanie uwierzyć w to, co ujrzał, notując w swoim dzienniku "Jakiż musiał być geniusz tego Michała Anioła Wschodu, skoro był zdolny wykonać takie dzieło". Miał do tego pełne prawo, bowiem dynastia khmerskich królów wybudowała ponad 700 świątyń, a w czasie największego rozkwitu główne miasto, Angkor Thom, miało powierzchnię dwukrotnie większą niż nowojorski Manhattan i - jak się szacuje - prawie milion mieszkańców.
Mahout rok później zmarł na malarię w okolicach Luang Prabang podczas próby dostania się Mekongiem do Chin, ale do ruin Angkoru, rozsławionych jego książka Voyage a Siam et dans le Cambodge, zaczęli powoli napływać nęceni legendą archeologowie, historycy oraz odkrywcy.
Jeszcze w latach 20. XX wieku, żądni przygód turyści docierali do położonego w pobliżu ruin miasta Siem Reap pokonując większość drogi z Phnom Penh łodzią, płynąc rzeką Tonle Sap, a pozostały dystans pokonując wybudowanymi przez francuskich kolonialistów szutrowymi drogami.
My do Siem Reap dotarliśmy po półtoragodzinnym locie samolotem z laotańskiego Luang Prabang. Miasto, które jeszcze 13 lat wcześniej było kontrolowane przez oddziały Czerwonych Khmerów, teraz tętniło życiem, a ulice pełne były namolnych naganiaczy, żebraków i knajpek, do których nachalnie zapraszali ich właściciele. Mimo, że jeszcze kilka lat temu znalezienie noclegu w Siem Reap było problemem, obecnie są dziesiątki miejsce, gdzie można się zatrzymać, poczynając od małych pensjonacików, a na luksusowych hotelach kończać. Nasz wybór padł na Champsan Guesthouse, gdzie W drodze do Bayonza 3,5$ od osoby załatwiliśmy sobie czyste i przytulne pokoje z wiatrakiem.
Na początku ubiegłego wieku najdogodniejszą formą zwiedzania Angkor Wat była jazda na słoniach; my w Siem Reap wypożyczyliśmy rowery (1$), które co do zasady są bardzo wygodną formą zwiedzania ruin (jeśli pominie się upał, w którym trzeba pedałować oraz znaczne odległości do pokonania). Były jednak w beznadziejnym stanie, prawie wszystko już się rozpadło, a to co jeszcze się ostało odpadało po drodze, więc jazda niewiele miała wspólnego z przyjemnością.
| Oceń relację |
KambodżaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















